Rosyjska baśń dla dorosłych (?) - recenzja "Dziewczyny z wieży"

Rosyjska baśń dla dorosłych (?) - recenzja "Dziewczyny z wieży"

  • Dodał: Bartosz Szafran
  • Data publikacji: 26.03.2019, 21:08

Nakładem Wydawnictwa Muza przed dwoma tygodniami ukazała się "Dziewczyna z wieży", druga część baśniowej trylogii amerykańskiej autorki Katherine Arden. To książka, po którą sięgnąć mogą głównie dorośli, ale też i "starsza młodzież".

 

Dziewczyna z wieży to kontynuacja Niedźwiedzia i słowika, książki, która zdobyła ogromną popularność i w USA i w Polsce. Przyznaję szczerze, że nie czytałem pierwszej części, nie jestem też wielbicielem tego gatunku literackiego, po baśnie i powieści z magią w tle sięgam rzadko, chyba ze w ramach "poczytaj mi tato". Z dużym dystansem podchodziłem też do konstrukcji, w której amerykańska autorka, choć spędziła w Rosji sporo czasu, pisze rosyjską baśń, osadzoną w głębokim średniowieczu. Co może wiedzieć młoda Amerykanka o dawnej Rusi? Okazało się że całkiem sporo, a książkę przeczytałem z przyjemnością i szczerze polecę ją moim dzieciom, niech tylko nieco podrosną.

 

Bo jednak nie jest to powieść, przed którą chronić należy nastolatków. Owszem, jest w niej sporo przemocy, kilka mocnych scen, ale daleko jej do brutalności niektórych baśni, uznawanych za kanon gatunku. Dorosły, wyrobiony czytelnik nie powinien odczekiwać od Dziewczyny skomplikowanej fabuły, emocjonalnych fajerwerków, czy efektownego, zaskakującego zakończenia. Akcja jest jednowątkowa, w zasadzie linearna i dość łatwa do przewidzenia. Toczy się swoim, dość powolnym tempem, przyspiesza pod koniec, a finał zapowiada kontynuację cyklu, która już ukazała się w USA, w Polsce nastąpi to zapewne niebawem. Nie oczekujmy też fajerwerków warsztatowych czy stylistycznych. Powieść jest napisana solidnym, ale dość prostym językiem, tego przecież od baśni oczekujemy.

 

Na pewno mocną stroną Dziewczyny jest plastycznie przedstawiony obraz rosyjskiej średniowiecznej srogiej i śnieżnej zimy. Autorka sprawnie operuje opisami, dzięki którym z łatwością przenosimy się te kilkaset lat wstecz i kilka tysięcy kilometrów na wschód. Wręcz fizycznie, boleśnie odczuwamy zimno, głód, biedę rosyjskich wsi, ale i bogato opisanej Moskwy. To samo można powiedzieć o wszechobecnym brudzie i smrodzie. Tu nie ma wybieleń, w książce jest tak, jak zapewne było w rzeczywistości.

 

Interesująca jest warstwa społeczna Dziewczyny z wieży. Arden ze swobodą maluje stosunki panujące wówczas w Rosji. Tak między różnymi warstwami społecznymi, jak i między mężczyznami i kobietami. Jak mi się wydaje, książka w tych momentach staje się feministyczna, zresztą główna bohaterka łamie wszystkie konwenanse - i te międzywarstowe i te międzypłciowe. Płaci za to wysoką cenę, ale nie da się nie wyczytać między wierszami, że autorka utożsamia się ze stworzoną przez siebie postacią.

 

W baśni musi być magia. Jest oczywiście i w Dziewczynie z wieży. Nie jest ona na pierwszym planie, ale odgrywa bardzo istotną rolę w fabule. Co ciekawe, wszyscy bohaterowi z zaświatów są bardzo ludzcy, mają uczucia, potrafią kochać, współczuć, wzruszać się. Po wtóre, choć nazywane "czartami", to w większości dobre duchy. Są oczywiście i "czarne charaktery", w baśni musi odbyć się walka między dobrem i złem, a dobro musi zwyciężyć. I oczywiście tak się dzieje w Dziewczynie z wieży. Choć to nieco pyrrusowe zwycięstwo.

 

Generalnie Dziewczyna z wieży to lekka, miła, momentami zabawna, momentami wzruszająca lektura. Arcydziełem trudno ją nazwać, niedługo zapewne pamiętać jej nie będę, ale szczerze mogę ją polecić. Pod koniec, na ostatnich 50 stronach poczułem klimat Mistrza i Małgorzaty. Mistrz Bułhakow by się uśmiechnął.

 

I jeszcze jedno - jeśli zdecydujecie się na zakup lub wypożyczenie powieści Arden, to warto zacząć od pierwszej części cyklu, Niedźwiedzia i Słowika. W Dziewczynie jest wiele odwołań do wydarzeń z pierwszej części, brak jej znajomości nieco utrudnia zrozumienie niektórych wątków.

 

Dziewczyna z wieży

Katherine Arden

Wydawnictwo Muza

Premiera 13 marca 2019

Stron: 501

Ocena: 7/10

Bartosz Szafran

Od wielu wielu lat związany ze sportem czynnie jako biegający, zawodowo jako sędzia i medyk oraz hobbystycznie jako piszący wcześniej na ig24, teraz tu. Ponadto wielbiciel dobrych książek, który spróbuje sił w pisaniu o czytaniu.