Jakby to było wczoraj, czyli "Lata powyżej zera" - recenzja

Jakby to było wczoraj, czyli "Lata powyżej zera" - recenzja

  • Dodał: Patryk Rzemyszkiewicz
  • Data publikacji: 28.03.2019, 22:00

Żyjemy w czasach, w których nostalgia jest w cenie. Mogłoby się wydawać, że Anna Cieplak, opowiadając o pierwszym pokoleniu nieznającym PRL-u, postanowiła tę koniunkturę wykorzystać. Tymczasem okazuje się, że w tych wspominkach sprzed lat czai się o wiele więcej niż sentymentalny wabik. 

 

Główną bohaterką Lata powyżej zera jest Anita Szymborska (konotacji z wybitną noblistką nie stwierdzono). Mieszka w Będzinie, mieście, jakich wiele. Otaczają ją wyznaczniki czasów, w których przyszło jej egzystować. Gadu Gadu to podstawowa platforma kontaktu z rówieśnikami, Paktofonika święci triumfy, a wyprawa do odległego centrum handlowego to nabożne święto. No dobrze, w tym ostatnim przypadku wiele się nie zmieniło, ale klimat minionej epoki jest więcej niż odczuwalny.

 

Muszę przyznać, że autorka nie potrzebowała wiele, by wciągnąć mnie w sidła znanej mi poniekąd przeszłości. Chociaż gdy główna bohaterka słuchała Paktofoniki, ja beztrosko grałem z kumplami w piłkę i tak od razu poczułem nici łączące mnie z tym czasem. Począwszy od wspomnianego komunikatora, przez pierwsze edycje show pokroju Idola czy Big Brothera, po ukochane, acz bezlitośnie odchodzące do lamusa, kasety.

 

Dużą pułapką w takiej kreacji świata jest to, że może ona przytłoczyć całą opowieść. Stać się główną atrakcją i sprawić, że lektura minie na napędzanych nostalgią wspomnieniach. Jednak Cieplak udaje się ominąć wnyki z napisem kiedyś to było i, mimo nasycenia książki odwołaniami do kultury lat minionych, to Anita jest zawsze na pierwszym planie. Jak na nastolatkę przystało, próbuje się w tej rzeczywistości odnaleźć i zachować przy tym resztki zdrowego rozsądku.

 

 

Nie trzeba wiele czasu, by główną bohaterkę polubić i zacząć mocno jej kibicować. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że mamy tu do czynienia z istotą niedoskonałą. Taką, z którą bardzo łatwo się utożsamić. Anita nie ma wielkich pragnień, przede wszystkim chce czuć się potrzebna i kochana. Dokonuje pod tym względem wyborów, począwszy od przerzucenia się z popu na hip hop, po zignorowanie pewnych niedoskonałości w najbliższym otoczeniu. Trudno nie uśmiechnąć się na widok jej przyjaźni z Natalią Wąchałą. Relacji być może dalekiej od ideału, ale i tak wielce urokliwej. Przywodzącej na myśl własne pierwsze przyjaźnie, które nie zawsze przetrwały próbę czasu. 

 

Anna Cieplak zgrabnie odcina się od prostej nostalgii i tkliwej melancholii. W pewien sposób przekłuwa bańkę z magicznymi wspomnieniami. Pierwsza miłość, choć słodka jak miód, szybko może zamienić się w toksyczną relację. Rodzice próbujący kochać i wychować, często sami nie wiedzą, co ze sobą robić i jak postępować. Beztroska młodość ma tu naturę ulotną i trudno powiedzieć, kiedy dokładnie przeobraża się w jeszcze bardziej skomplikowaną dorosłość.

 

Lata powyżej zera mają w sobie coś z letnich wspomnień. Na pierwszy rzut oka są wielce urokliwe, a serce rozgrzewa się na samą myśl o nich. Jednak, jeśli prześledzić ich przebieg dokładniej, prędko można się przekonać, jak wiele negatywnych emocji i wydarzeń zostało zepchniętych na margines. Tutaj jest podobnie, zaczynamy od słoika łakoci, które pochłania się łapczywie i ze smakiem. Później, wraz z upływem stron, przekonujemy się, że niewinność także ma swoją cenę i prędzej czy później trzeba za nią zapłacić. 

 

 

Nie da się ukryć, że to słodko-gorzka lektura, ale chwała autorce za to, że zawsze znajduje empatię dla swojej bohaterki. Anita nie raz i nie dwa postępuje wbrew zdrowemu rozsądkowi, ale to nie miejsce na oceny. Cieplak świetnie to rozumie i pozwala Szymborskiej odnajdywać się i gubić w kolejnych sytuacjach. Dzięki temu wytwarza się tu swego rodzaju naturalność i prawda. Szczególnie dojmująca w późniejszych latach, gdy Anita jest już dorosła i stawia czoła zupełnie innym problemom niż dotychczas.

 

Jeśli miałbym wskazać jakiekolwiek wady tej pozycji, myślę, że skupiłbym się na jednym aspekcie. Wydaje mi się, że w pewnym momencie dodaje się tu pewien dramatyczny bodziec, który tak naprawdę wcale nie jest potrzebny. Można odnieść wrażenie, że brakowało tu pomysłu na zakończenie, a wprowadzenie wspomnianego wątku rozwiązało problem. Czuć przy tym, że zostało to zaimplementowane na siłę, bardziej dla pewnego efektu, niż przysłużeniu się historii samej w sobie.

 

Mimo to nie mogę uczynić nic innego, niż gorąco tę książkę polecić. Lata powyżej zera to żywy dowód na to, że można opowiedzieć złożoną historię o latach minionych, nie tworząc przy tym nostalgicznego potworka. Otoczenie i czasy w jakich rozgrywa się akcja są ważne, ale najważniejsza jest Anita Szymborska. Nastolatka, kobieta, jedna z wielu istot, która ma swoje wzloty i upadki. Poszukująca swojej drogi i akceptacji. To napisana z dużym wyczuciem opowieść o każdym z nas, kto musiał dorosnąć i często się w tym dorastaniu gubił.

 

Ocena - 8/10