Sąd: prawomocny wyrok skazujący właścicielkę klubu B90 na grzywnę
Grywnn

Sąd: prawomocny wyrok skazujący właścicielkę klubu B90 na grzywnę

  • Dodał: Karol Truszkowski
  • Data publikacji: 29.01.2020, 13:27

27 stycznia Sąd Okręgowy w Gdańsku skazał Ewę Hronowską, właścicielkę klubu B90 na karę grzywny wynoszącą 30 tys. PLN. Decyzja zapadła w związku z niezgłoszeniem organizacji kilku imprez masowych. Pozew wniesiono po koncercie Behemotha, który odbył się jesienią 2016 roku.

 

Klub B90 funkcjonuje od 2013 roku i znajduje się obok Stoczni Gdańskiej. Do tej pory zaprezentowało się na tamtejszej scenie wiele czołowych polskich i zagranicznych zespołów ciężkiego brzmienia, m.in. Powerwolf, Machine Head, Overkill, Nocny Kochanek, Mgła i Behemoth. Po koncercie ostatniej z tych grup (jesień 2016 roku), do sądu wniesiono pozew. Nie chodzi jednak o kontrowersje wokół Nergala i spółki, lecz o niezgłoszenie się o zezwolenie na organizację 8 imprez masowych.

 

- Organizacja imprezy, w której udział bierze powyżej 500 osób, bez odpowiedniej zgody jest przestępstwem, a w toku śledztwa ustalono, że od października [2016 roku - przyp. red.] do marca [2017 roku - przyp. red.] w klubie odbyło się bez zezwoleń 8 koncertów z udziałem powyżej 500 osób - przekazała Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

 

Właścicielce klubu, Ewie Hronowskiej groziło 8 lat więzienia. W ubiegłym roku została skazana na 30 tys. PLN grzywny. 27 stycznia Sąd Okręgowy w Gdańsku podtrzymał wyrok sądu niższej instancji. Sędzia Marzena Albrecht przekazała w uzasadnieniu m.in.:

 

- Sąd nie dyskwalifikuje żadnego rodzaju muzyki czy też imprezy masowej. Posiadanie zgody na imprezę masową wynika tylko z konieczności zapewnienia bezpieczeństwa jej uczestnikom. Jednocześnie sąd odwoławczy docenia ważną rolę jaką klub B90 odgrywa w przestrzeni kulturalnej miasta, co jednak nie usprawiedliwia działań oskarżonej naruszających ustawę o bezpieczeństwie imprez masowych.

 

Obrona porównywała zasady funkcjonowania klubu do innych placówek kultury, w tym filharmonii, bibliotek i muzeów. Są to instytucje wyłączone z konieczności spełniania wymogów dotyczących imprez masowych. Jednak sąd nie przychylił się do tej argumentacji. Zwrócono uwagę m.in. na to, że w przeciwieństwie do filharmonii, w B90 nie ma miejsc siedzących dla uczestników.

 

- Obrona kładła nacisk na to, aby sąd przeanalizował podobieństwo działalności klubu do działalności innych bardzo podobnych klubów, domów kultury, jak np. Stary Maneż czy klub Proxima. W uzasadnieniu zabrakło mi tych informacji. Dlatego też wystąpimy o pisemne uzasadnienie. Sąd skupił się na porównaniu do filharmonii, nie do innych klubów. To rozstrzygnięcie dotyczy bardzo wielu klubów działających w Polsce - mówił po ogłoszeniu wyroku adwokat Michał Gostkowski.

 

Z wyrokiem nie zgadza się Stowarzyszenie Imprez Masowych i Rozrywkowych, które twierdzi, że ma on charakter polityczny i stanie się podstawą do ścigania innych klubów w Polsce:

 

- Ustawa ma 10 lat i już doczekała się 13 nowelizacji. I w ocenie naszego stowarzyszenia nadal jest bublem prawnym, wymaga wielu zmian. Ustawa została uchwalona przede wszystkim w celu zapewnienia bezpieczeństwa na meczach piłkarskich i imprezach sportowych. Tworzona była bez konsultacji z organizatorami imprez masowych, a pisali ją głównie konsultanci policji, agencji ochrony czy klubów piłkarskich. Opinia środowiska jest taka, że sprawa ma charakter polityczny. W klubie B90 nigdy wcześniej nie było problemów, do momentu aż zorganizował koncert artysty, który nie spodobał się obecnie rządzącym - oznajmił Krzysztof Brola.

Karol Truszkowski

Miłośnik geografii, historii XX wieku, ciężkiej muzyki i japońskiej popkultury. Absolwent Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego.