Skandynawski ten thriller czy nie skandynawski - recenzja "Podstępu" Marii Adolfsson

Skandynawski ten thriller czy nie skandynawski - recenzja "Podstępu" Marii Adolfsson

  • Dodał: Bartosz Szafran
  • Data publikacji: 20.03.2020, 19:23

Większość literackich debiutów określanych jest w dzisiejszych czasach mianem "genialnego", "najlepszego", "niezapomnianego" i całym mnóstwem innych "naj". Od nadmiaru boli głowa, więc do tych "ochów" i "achów" podchodzę zawsze z dużym dystansem. Niemniej uznaję się za wielbiciela skandynawskiej literatury sensacyjnej i z dużym zainteresowaniem wziąłem do ręki pierwszą na polskim rynku powieść Marii Adolfsson.

 

Maria Adolfsson to Szwedka, która zadebiutowała grubo po 50 urodzinach i to bardzo udanie. Wcześniej pracowała jest specjalistka od PR w kilku szwedzkich firmach. Jej pierwsza powieść została przetłumaczona na kilkanaście języków, teraz będzie dostępna dla rzeszy polskich wielbicieli kryminałów skandynawskich, przede wszystkim szwedzkich. Tylko czy Podstęp jest rzeczywiście szwedzki?

 

I tak i nie. Wiele w nim elementów typowych dla Larsa Keplera, Henninga Mankella, Lizy Marqlund czy Jorna Liera Horsta, jest też jednak i wiele odrębności. Podstawowym to miejsce akcji, wymyślone przez Adolfsson. Większość skandynawskich autorów swoje powieści umieszcza w rzeczywistych miejscach, niejednokrotnie w faktycznie istniejących miastach, a ich powieści mogą służyć jako swoiste przewodniki po Sztoholmie, Oslo, Malmoe. Natomiast Doggerland to fikcyjne wyspy, położone gdzieś między Skandynawią a Wielką Brytanią, mające jednak tak wiele elementów typowych dla Szwecji czy Norwegii, że momentami aż trudno się oprzeć chęci poszukania Doggerlandu na mapie. Zwłaszcza, że ten nieistniejący archipelag na kartach Podstępu otaczają miejsca, które doskonale znamy z nauki geografii - Dania z Kopenhagą, Szwecja z Malmoe, czy wreszcie Anglia z Londynem, którego autorka jest wyraźnie wielbicielką. Tak bardzo skandynawski jest też klimat powieści - dominuje deszcz, wiatr i zimno, a wszystko otoczone jest niespokojnym i zdradliwym morzem.

 

Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie w czasie teraźniejszym, co przypomina mi książki Larsa Kepplera. Zabieg to nie jest częsty w literaturze, bo dość trudno taką narrację poprowadzić zachowując dobry styl. Adolfsson się to udaje, bo w retrospekcjach sprawnie przechodzi na czas przeszły, tam gdzie bohaterowie rozmawiają o wydarzeniach przeszłych też użyty jest odpowiedni czas. Stąd książkę czyta się dobrze i płynnie, w narracji nie ma sztuczności, chropowatości. Z całą pewnością jest to zasługa nie tylko autorki, ale i polskiego tłumaczenia. Na początku na zdania typu "wchodzi do sklepu i otwiera lodówkę z napojami" zwraca się uwagę, potem staje się to na tyle naturalne, że niedostrzegalne.

 

Akcja toczy się w tempie bardzo spokojnym, wydawałoby się, że sennym nawet momentami. W tym przypomina Podstęp raczej Mankella czy Horsa niż Keplera czy Nesbo. Wielbicieli błyskawicznie zmieniających się obrazów, dużej liczby trupów i krwi, pościgów, strzelanin i temu podobnych powieść Adolfsson nie porwie. Trup tu jest w zasadzie jeden, pod koniec pojawia się drugi, ale w zasadzie tylko w tle, broni palnej żaden z bohaterów nawet nie używa, rozbitych samochodów i skoków do wody z helikoptera też tu nie uświadczymy. Z mojej perspektywy to bardzo dobrze. Lubię zarówno narzucającego szaleńcze tempo Kepplera, jak i dawkującego emocje Mankella, ale nastrój ostatnich dni sprzyja raczej wyciszaniu niż nakręcaniu przy lekturze.

 

Jak wspomniałem i Adolfsson używa retrospekcji. W zasadniczą akcję wplecione są fragmenty odsyłające do wydarzeń sprzed 50 lat. Są one jednak krótkie i nieliczne, nie przekraczają granic koniecznych dla zrozumienia finału powieści, nie biją po oczach tak jak w niemal wszystkich dziełach "królowej" Kamilli, która z retrospekcji uczyniła swój znak rozpoznawczy, ale i jak dla mnie obrzydziła na długo ten narracyjny zabieg.

 

Protagonista powieści to kobieta, dodatkowo raczej szeregowy pracownik wydziału kryminalnego, która dostaje szansę poprowadzenia dużego śledztwa nie ze względu na swoje wybitne uzdolnienia czy uznanie przełożonych, lecz dlatego, że jej szef osobiście zaangażowany w kryminalną zagadkę, która jest osią powieści, musi zostać odsunięty. Długo wydaje się, że z otrzymanej szansy nie skorzysta, ale przewidujący czytelnik wie, że w finale wszystko będzie wyglądało kompletnie rozcinanej, niż się z pozoru wydawało. Zapewne w kolejnych częściach cyklu (a takowe są zapowiadane) jej sytuacja zawodowa się zmieni na korzyść, jednak tu, w Podstępie daleko jej do typowego policjanta ze skandynawskich kryminałów. Mocnego charakterem, stosującego często niekonwencjonalne, by nie powiedzieć wykraczające poza dopuszczalne normy metody, mocno obitego przez życie i otoczenie, a przede wszystkim posiadającego w portkach narządy typowe dla płci męskiej. Próbuję przejść w pamięci znanych mi bohaterów skandynawskiej literatury sensacyjnej i osoby tak delikatnej nie odnajduje, ale przecież nie wszystko znam i nie wszystko przeczytałem.

 

Osobiście lubię, kiedy wokół głównego wątku kryminalnego dobrze rozbudowany jest wątek osobisty, społeczny, czy kulturalny. Szczególnie cenię to u autorów, który przed podejściem do komputera przeprowadzają lokalny, geograficzny i kulturowy research. W przypadku Podstępu o researchu nie można mówić, bo Doggerland to kraina wymyślona, ale widać, że autorka nie wymyśliła sobie tylko miejsca akcji, ale dopracowała w wyobraźni, a potem przeniosła na karty powieści cały przekrój społeczny, kulturowy grupy ludzi, wśród których rozgrywa się akcja. Nie ma co jednak ukrywać, że nie jest ona wymyślona w oderwaniu od tego, co Szwedkę na co dzień otacza. Klimaty typowe dla topowych szwedzkich "kryminalistów" czytelnik odnajdzie bez trudu. Dla miłośników skandynawskiej literatury w wymyślonej przez Adolfsson przestrzeni i wśród fikcyjnych bohaterów można znaleźć wiele nawiązań do innych autorów tego gatunku. Może nawet warto pobawić się w wyszukiwanie nazw i nazwisk zaczerpniętych od kolegów po fachu. Ja na kilka takich się natknąłem, choćby tak charakterystyczny Backstroem. Czyżby Adolfsson na tyle dużo naczytała się kryminałów swoich krajan, że postanowiła sama wziąć pióro w rękę? Całkiem możliwe.

 

Skandynawska jest więc ta powieść czy nie skandynawska? Jak dla mnie bardziej tak niż nie, ale elementów odmiennych jest sporo na tyle, że czytelnicy za Skandynawami nie przepadający, też bez trudu przez Podstęp przebrną. Niech mi tylko ktoś powie skąd taki tytuł? Jaki "podstęp" tu mamy? Z przyjemnością poczekam na kolejne powieści tej niemłodej (wybaczcie proszę!) debiutantki.

 

Podstęp

Maria Adolfsson

Wydawnictwo WAB

Premiera: 31 marca 2020 (według lubimyczytac.pl) lub 11 marca (według wydawcy)

Stron: 479

Ocena: 8/10

Bartosz Szafran

Od wielu wielu lat związany ze sportem czynnie jako biegający, zawodowo jako sędzia i medyk oraz hobbystycznie jako piszący wcześniej na ig24, teraz tu. Ponadto wielbiciel dobrych książek, który spróbuje sił w pisaniu o czytaniu.