Seks, prochy i trupy, czyli to co zawsze - recenzja "Nic o mnie nie wiesz"

Seks, prochy i trupy, czyli to co zawsze - recenzja "Nic o mnie nie wiesz"

  • Dodał: Bartosz Szafran
  • Data publikacji: 26.03.2020, 21:44

No cóż, czas pandemii (#zostanwdomu) służy nadrabianiu czytelniczych zaległości. Jakiś czas temu otrzymałem do recenzji książkę Nic o mnie nie wiesz, autorstwa E.G. Scott. Dużo innych książek, inne obowiązki spowodowały, że dopiero teraz po nią sięgnąłem. Przeczytałem. Szczerze? Bez przyjemności.

 

Pod pseudonimem E.G. Scott kryje się para przyjaciół, Elizabeth Keenan i Greg Wands, którzy zadebiutowali powieścią Nic o mnie nie wiesz. Jak sami piszą w posłowiu (coraz bardziej przekonuję się, że we współczesnej literaturze istnieje prosta zależność: im słabsza książka, tym więcej na jej końcu podziękowań) praca nad książką zajęła im kilka lat, najwyraźniej w tym czasie robili wiele innych rzeczy, bo nie jest to dzieło, nad którym można długo pracować. Remigiusz Mróz załatwiłby sprawę w miesiąc z okładem i lepiej by się to czytało, bo byłyby przynajmniej jakieś niespodzianki.

 

Fabuła jest prosta - małżeństwo Amerykanów przeżywa poważny kryzys, związany ze zdradami jednego i uzależnieniem od leków drugiego. Historia jakich milion nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale i w każdym innym kraju świata. Niewierność i uzależnienie prowadzą do nieuchronnej zguby, to wiemy doskonale, autorzy przekonują nas jednak uparcie przez ponad 400 stron, że o tym nie wiemy i koniecznie powinniśmy się dowiedzieć. Przyprawiają to dwoma trupami w środku, kilkoma w przeszłości i dwoma w finale, żeby było po amerykańsku. Historia banalna, przewidywalna, ciągnie się w sumie niepotrzebnie długo.

 

Interesująca jest forma przekazania historii. Poznajemy ją z perspektywy kilku bohaterów, piszących w pierwszej osobie w czasie przeszłym. Cóż z tego, że zabieg ciekawy, skoro poszczególne narracje można w zasadzie odróżnić tylko na podstawie imienia wpisanego na początku każdego podrozdziału? Poza tym nic ich nie odróżnia - ani język, ani składnia, ani styl, tak jakby wszyscy w tej opowieści byli tacy sami, choć w istocie są zupełnie różni. Jeśli już mówimy o bohaterach to narysowani są oni przez autorów tak schematycznie, grubą kreską - tak jak 4-letnie dziecko rysuje swoich rodziców.

 

Amerykańskie czytadło, na które szkoda czasu (nawet w okresie pandemii i nadmiaru wolnego) i pieniędzy.

 

Nic o mnie nie wiesz

E.G Scott

Wydawnictwo Muza

Stron 440

Premiera: 31 stycznia 2020

Ocena: 2/10

Bartosz Szafran

Od wielu wielu lat związany ze sportem czynnie jako biegający, zawodowo jako sędzia i medyk oraz hobbystycznie jako piszący wcześniej na ig24, teraz tu. Ponadto wielbiciel dobrych książek, który spróbuje sił w pisaniu o czytaniu.