Po prostu dobra - recenzja "Morderców łapiemy w czwartki" Richarda Osmana

  • Dodał: Bartosz Szafran
  • Data publikacji: 08.10.2020, 08:29

Debiutancka powieść Richarda Osmana to po prostu dobra książka. Dobra w sensie literackim, ale też w swoim klimacie, nastroju i wymowie. Nawet kiedy jest smutna, też jest dobra. Słodko-gorzka angielska komedia kryminalna, która w wielu miejscach nie tylko bawi, ale też wzrusza i skłania do przemyśleń. O starości, samotności, przemijaniu i trudnych relacjach międzyludzkich.

 

Przyznam szczerze, że niewiele mam komedii kryminalnych na swoim "czytelniczym koncie". A już angielskich komedii kryminalnych to w ogóle. Sięgając po Morderców łapiemy w czwartki byłem pełen obaw, bo angielski humor kojarzy mi się najbardziej z Benny Hillem i Monty Pythonem i nie są to konotacje zbyt dobre. Jednak zawiodłem się pozytywnie i to bardzo mocno. Humor w powieści Osmana jest bardzo delikatny, rzec można wyszukany, delikatny. Nie mamy tu typowych żartów, z których można się śmiać do rozpuku, sporo jest za to dialogów i sytuacji, przy których się po prostu ciepło, serdecznie uśmiechamy. Czasami jest to taki uśmiech przez łzy wzruszenia.

 

Czwórka bohaterów, mieszkańców ekskluzywnego osiedla dla starszych osób, która konkuruje z dwójką sympatycznych policjantów o pierwszeństwo w rozwiązaniu zagadki dwóch morderstw, do których doszło w bezpośrednim ich otoczeniu. Naturalnie wynik tej rywalizacji znamy, nim zasiądziemy do lektury, ale czytelnik i tak zostanie na koniec mocno zaskoczony. Jednak intryga kryminalna jest tu de facto tłem, pretekstem do rozważań o tematach zdecydowanie ważniejszych. Dla mnie książka Osmana jest przede wszystkim o starości i samotności. Owszem, jest ta starość pogodna, spędzana w bardzo dobrych warunkach, wśród ludzi, ale jednak starość, z którą wiąże się wiele trudności. Od takich dnia codziennego, jak zrobienie sobie posiłku, wzięcie tabletek, po te z najwyższej półki - pogodzenia się ze swoją przeszłością i nadchodzącym końcem. Każdy z bohaterów ma swoje tajemnice, czasami mroczne, ale czasami tak po prostu smutne i tragiczne. Nieudane związki, stracone szanse, pogrzebane nadzieje - to wszystko wraca bardzo często do bohaterów powieści, implikuje teraźniejszość i tę niedługą przyszłość, która pozostała. Jest też starość czasem zamknięcia, rozliczenia, podsumowania i wyjaśnienia.

 

Jest to też książka o umieraniu. Nie tylko tym nagłym, ale może i przede wszystkim o powolnym, które każdego z nas czeka. Mieszkańcy ośrodka wydają się być z umieraniem pogodzeni, świadomi jego nieuniknioności, a jednocześnie pogodnie z tym pogodzeni. Wspierają się w tym wzajemnie, starają się by nikt nie umierał w samotności i opuszczeniu, nawet jeśli najbliżsi, rodzina jest daleko. Symboliczna jest też budowa ośrodka, w którym rozgrywają się Morderców tropimy w czwartki. Jest osiedle dobrze wyposażonych mieszkań, do którego na początek wprowadzają się kuracjusze. Tu obok stoi budynek, do którego trafiają obłożnie chorzy i ci, którzy dochodzą do kresu drogi. A tuż obok jest cmentarz. Taka jest nasza droga i wszystkie te miejsca wbrew pozorom mogą być dobre. Akcja powieści Osmana rozgrywa się w tych trzech miejscach i cmentarz wcale nie jest najmniej przyjemnym miejscem.

 

Jest to wreszcie książka o relacjach międzyludzkich. Zazwyczaj niełatwych, pokręconych, niekiedy tragicznych. Zakazana miłość młodego mężczyzny i zakonnicy, rodzące się uczucie między dwojgiem starszych osób, matka i córka, których drogi dawno temu się rozeszły, a teraz się na nowo schodzą, szef i podwładna i tak dalej. I mimo tych rudności, te relacje w narracji Osmana są ciepłe, dobre, wzruszające. Wymowa książki w tej warstwie jest wyraźna - trzeba ze sobą być, rozmawiać, a wszystkie trudności da się przezwyciężyć, wszelkie niejasności wyjaśnić. Trzeba tylko chcieć.

 

Wątek kryminalny jest tu jakby dodatkiem, ale sam w sobie jest skonstruowany misternie i momentami zaskakująco. Intryga wciąga, chce się poznać jej rozwiązanie, książkę przez to czyta się płynnie, szybko i chętnie. W tej jednej chyba warstwie autor oddala się od rzeczywistości i realności, przynajmniej jeśli chodzi o formę i sposób rozwiązania zagadki. Niemniej to fantazjowanie, osadzone w bardzo realnym i prawdopodobnym otoczeniu powoduje, że nie mamy dysonansu, że nie mamy wrażenia, że autor przesadza i przerysowuje.

 

Interesująca jest forma Morderców. Powieść pisana jest w większości w trzeciej osobie w czasie teraźniejszym, wszystkowiedzący nieokreślony narrator pisze na zasadzie: "Elizabeth wchodzi do pokoju i kładzie notatki koło otwartej butelki białego wina". Początkowo ta forma narracji nieco przeszkadza, ale bardzo łatwo się do niej przyzwyczaić. Dodatkowo, co stało się ostatnio tak popularne, a co wzbudza we mnie zawsze mieszane uczucia, mamy w narrację wplecione fragmenty pamiętnika jednej z bohaterek, pisane oczywiście w pierwszej osobie w czasie przeszłym. To łamanie narracji wychodzi u Osmana bardzo naturalnie, nie dekoncentruje, nie przeszkadza, wręcz odwrotnie. Język powieści jest bardzo naturalny, zarówno w opisach jak i dialogach, w czym równa zasługa autora, jaki i redaktorów, jak i wreszcie świetnego tłumaczenia Anny Rajcy. 

 

Przyznam szczerze, że dawno nie czytałem tak "fajnej" książki. To ciepła, dobra, pogodna, miejscami śmieszna, niekiedy wzruszająca podróż przez to, co każdego z nas prędzej czy później czeka. I bardzo bym chciał, by moja starość, moje umieranie, było takie, jakim narysował je Richard Osman.

 

Morderców tropimy w czwartki

Richard Osman

Premiera: 14 października 2020

Liczba stron: 440

Wydawnictwo: MUZA SA

 

OCENA: 9/10

 

Informacje od wydawcy:

 

Richard Osman – brytyjski autor, producent oraz prezenter telewizyjny. Swoją popularność zawdzięcza teleturniejom emitowanym przez BBC. Jako dyrektor kreatywny Endemol UK Osman pełnił funkcję producenta wykonawczego przy wielu programach rozrywkowych emitowanych przez stację Channel 4. Książka „Morderców tropimy w czwartki” to jego pierwsza powieść. Autor prowadzi konto na Twitterze (@RichardOsman), które obserwuje blisko milion osób.

 

Zakochałem się w tej książce. Zachwyciła mnie błyskotliwa intryga – misterna niczym w najlepszych dziełach Agathy Christie. Spodobali mi się pełni życia, niesforni bohaterowie, inteligentne, cięte dialogi, ale nade wszystko pokochałem powieść za psychologiczną prawdę, emocjonalną głębię i ciepło kominka. Czytelnicy Louise Penny i Kate Atkinson będą zachwyceni” – A.J. Finn, autor bestsellerowej „Kobiety w oknie”


Fascynująca! Fani kryminałów będą oczarowani” – Harlan Coben, autor bestsellerowych thrillerów

 

Przezabawne. Morderców tropimy w czwartki wyróżnia pomysłowa fabuła, imponująca konstrukcja i doskonała narracja. To rzadkie cechy w przypadku powieści, nie mówiąc już o debiucie. Przeczytałem pierwszą stronę, a potem odłożyłem wszystko, aby pochłonąć tę smakowitą książkę za jednym razem. Brawo!” – Jeffery Deaver, autor „Kolekcjonera kości”

 

Cudownie zachwycająca galeria pierwszoplanowych postaci i po mistrzowsku skonstruowana intryga. Czasem przed snem – już po zgaszeniu lampki – musiałem doczytać jeszcze jeden rozdział” – James Oswald, autor poczytnej serii o inspektorze Anthonym McLeanie

Bartosz Szafran

Od wielu wielu lat związany ze sportem czynnie jako biegający, zawodowo jako sędzia i medyk oraz hobbystycznie jako piszący wcześniej na ig24, teraz tu. Ponadto wielbiciel dobrych książek, który spróbuje sił w pisaniu o czytaniu.