Warte zapamiętania polskie premiery płytowe 2020 roku

  • Dodał: Izabela Brzostek
  • Data publikacji: 31.12.2020, 15:47

Kończący się rok był pod wieloma względami ciężki, co nie ominęło także rynku muzycznego. Przenoszenie koncertów, limity publiczności, aż w końcu odwołanie wielu tras koncertowych pokrzyżowały plany zarówno muzykom jak i fanom.  Jednak mimo to artyści zadbali o umilenie tego dziwnego czasu, wydając świetne płyty lub organizując różne muzyczne wydarzenia w internecie.

 

Początek roku przyniósł jedno z większych zaskoczeń muzycznych 2020 roku - płytę Ostatni bastion romantyzmu duetu Karaś/Rogucki, czyli członka zespołu The Dumplings oraz byłego wokalisty zespołu Coma. Po zawieszeniu działalności swoich grup panowie stworzyli wspólny projekt. Wiele było głosów sceptycznie podchodzących do tego duetu, zupełnie niepotrzebnie, bo płyta okazała się być świetna. Połączenie dwóch wrażliwości i pokoleń zaowocowało materiałem nieoczywistym, wykraczającym poza dotychczasowe dokonania artystów. Materiał jest bardzo dobry technicznie, muzycznie i tekstowo, a panowie nawzajem się dopełniają. Piotr wnosi swoją niezwykłą charyzmę oraz nieoczywiste teksty, a Kuba wykazuje się niezwykłym talentem kompozytorskim, wykraczając poza brzmienia elektroniczne. Są gitary, są syntezatory, jest klimat lat 80., jednak wszystko podane w sposób wyważony i spójny.

 

 

 

Niewątpliwie najważniejszym wydarzeniem tego roku była płyta jednego z najbardziej znanych polskich raperów Quebonafide pt. Romantic Psycho. Cała akcja promocyjna towarzysząca wydaniu płyty była czymś, czego w Polsce jeszcze nie było. Totalna zmiana wizerunku, ukrycie tatuaży, powrót do wyglądu z czasów studenckich rapera, występ w takiej „charakteryzacji” w jednym z teledysków oraz w telewizji śniadaniowej przyprawiły o niemałe zdziwienie nie tylko fanów rapera. O artyście mówiło się wszędzie. Kolejnym krokiem był ogromny mural z wizerunkiem Que na ulicach Warszawy, a także pojawienie się go na okładce krzyżówek „100 panoramicznych”. Z końcem marca do pre-orderowiczów zaczęły docierać pierwsze płyty, których jakość wydania (proste nadruki, niska rozdzielczość zdjęcia z okładki) pozostawiały wiele do życzenia. Jakość samych utworów brzmiała jak nagrana dyktafonem, a nie w profesjonalnym studio. To wszystko zaczęło wzbudzać podejrzenia co do prawdziwości płyty i tak oto z początkiem kwietnia wszystko stało się jasne. Do rąk fanów trafiła druga, tym razem prawdziwa płyta, wyróżniająca się świetną szatą graficzną. Krążek to ciekawa podróż przez etapy życia i stany emocjonalne Que. Muzycznie płyta jest bardzo różnorodna czasem wręcz zaskakująca, mieszanka emocjonalna na najwyższym poziomie, a taki dobór producentów i gości musiał odnieść sukces.

 

 

Największym debiutem 2020 roku zdecydowanie było pojawienie się młodej, bardzo zdolnej wokalistki kryjącej się pod pseudonimem sanah. Jej debiutancki album pt. Królowa Dram ukazał się w przeciągu roku aż w czterech rożnych wersjach. Rzadko zdarza się, aby stawiający pierwsze kroki w muzycznym świecie artysta tak szybko podbił rynek i wdarł się na największe radiowe listy przebojów w Polsce. Nie ma osoby, która nie nuciłaby singlowego Szampana. Cała płyta utrzymana jest w słodko–gorzkim klimacie. Na plus wyróżnia się ciekawe brzmienie oraz skrzypce, na których gra sama sanah.

 

 

Okres wakacyjny to zdecydowanie czas festiwali, które w tym roku w większości zostały anulowane. Jedną z najbardziej znanych i cieszącą się coraz bardziej rosnącą popularnością jest trasa Męskiego Grania, która w tym roku po raz pierwszy od ponad 10 lat została odwołana, a jedynym koncertem, które zagrało tegoroczne trio w osobach Darii Zawiałow, Błażeja Króla i Igora Walaszka był występ w Żywcu bez udziału publiczności. Jednak mimo wszystkich przeciwności, ekipie udało się stworzyć niesamowite widowisko, z którego transmisję można było oglądać na kanale Youtube. Nowe aranżacje i wykonania starych utworów były niemałym zaskoczeniem. Nic więc dziwnego, że fani z niecierpliwością czekali na zapis płytowy z koncertu, a niezaprzeczalnym dowodem na popularność tegorocznej edycji jest fakt, że płyta w nieco ponad 2 tygodnie od premiery pokryła się złotem. Bez wątpienia będzie to jedna z najbardziej wyjątkowych edycji, która przez chwilę dała fanom namiastkę koncertowych emocji.

 

 

Tegoroczna jesień obfitowała w wiele dobrych płytowych premier. Tak oto kolejne wydawnictwo zaserwował fanom Taco Hemingway, wydając jednocześnie dwa krążki. JarmarkEuropa to zderzenie dwóch światów, dwóch odmiennych nastrojów i tematów. Zapowiadający płyty singiel Polskie Tango, wrzucony przez rapera jak zwykle z zaskoczenia, był jednym z lepszych numerów tego roku.

 

 

Jeśli chodzi o Krzysztofa Zalewskiego, to dość długo kazał czekać fanom na swój kolejny krążek. Udowodnił jednak, że zdecydowanie było warto. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, nowy materiał okazał się być inny od dotychczasowej twórczości artysty. Na Zabawie pojawia się sporo elektroniki, syntezatorów, jednak przebija się też gitarowy styl, świetnie znany wszystkim fanom. Jest to zdecydowanie jedna z najbardziej energetycznych płyt mijającego roku.

 

 

Fanów zespołu Bitamina z pewnością ucieszył fakt, że jego wokalista zdecydował się na wydanie pierwszego solowego albumu. Mateusz Dopieralski, kryjący się pod pseudonimem Vito Bambino, zaserwował ciekawą, emocjonalną mieszankę krążkiem o wdzięcznej nazwie Poczekalnia. Klimat płyty nie odbiega za bardzo od twórczości zespołu, jednak w tekstach Vito skupia się bardziej na swoich osobistych przeżyciach. Płyta jest intymna, a co za tym idzie - bardzo przyjemna w odbiorze.

 

 

Rok 2020 mimo wielu trudności obfitował w wiele wydawnictw muzycznych i towarzyszącym temu wydarzeniom, które będą zapamiętane na lata. Jak we wszystkich dziedzinach, tak i w muzyce był to wyjątkowy i zaskakujący czas. Jednak dzięki dużej aktywności artystów bardziej znośny i dający chwile wytchnienia oraz namiastkę normalności.

Izabela Brzostek – Poinformowani.pl

Izabela Brzostek

Moje ulubione miejsce to te pod sceną na koncercie. Piszę o muzyce z miłości do muzyki.