Nowa książka Marcina Tomaszewskiego - recenzja
źródło własne

Nowa książka Marcina Tomaszewskiego - recenzja

  • Dodał: Paulina Klimek
  • Data publikacji: 15.01.2021, 16:20

Marcin „Yeti” Tomaszewski to polski taternik i alpinista, specjalizujący się w stylu wielkościanowym, instruktor wspinaczki, autor felietonów o tematyce górskiej, twórca biżuterii alpinistycznej, projektant odzieży górskiej i fotograf. Ale przede wszystkim mąż i ojciec trójki dzieci. W swojej drugiej książce Tato snuje refleksje nie tylko nad górami, ale również nad rodzinnym życiem himalaisty.

 

Już w prologu autor zaznacza, że rodzina jest dla niego równie ważna, jak góry i próbuje pogodzić ze sobą te dwa światy. Kim właściwie jestem? Przed laty odparłbym, że alpinistą. Dziś - tatą, który się wspina. Jak sugeruje już sam tytuł, tata - alpinista to główny temat rozważań w książce. Towarzyszy mu niepewność i podejmowanie trudnych decyzji, a stawiane przez niego pytania mogą być zaproszeniem do dyskusji.

 

Wszystkim tym tematom towarzyszy opowieść o próbie zdobycia siedmiotysięcznika Jannu, należącego do masywu Kanczendzongi. Autor przedstawia proces przygotowania do wyprawy oraz poznanie z partnerami z Rosji, z którymi do tej pory się nie wspinał. To dość ryzykowne posunięcie, które potem okaże się niekoniecznie dobrym dla Tomaszewskiego. Mamy również zapis z samej wyprawy. Opowieść przerywana jest wtrąceniami refleksji autora, które im bliżej końca, tym stają się częstsze. 

 

Nie ukrywam, że literatura górska to jedna z moich ulubionych i zawsze z wielkimi oczekiwaniami patrzę na nowe tytuły. Tym razem było podobnie, byłam żądna ciekawej przygody, ale i zaintrygowana zapowiedzią refleksji o życiu, i zapowiedzią podróży wgłąb samego siebie. Niestety, nie odnalazłam w tej książce wszystkiego, czego oczekiwałam i po lekturze pozostał mały niedosyt.

 

Trochę zabrakło mi jakichś głębszych emocji w tej historii. Zapis z wyprawy to właściwie suche sprawozdanie. I ja rozumiem, że to tylko opis żmudnego procesu zdobywania góry, ale czytałam już mnóstwo tego typu opisów i wiem, że da się to zrobić w sposób ciekawy, trzymający w napięciu i po prostu tak, żeby czytelnikowi chciało się to czytać. Tutaj w pewnym momencie już nawet przestało mnie interesować, co się dzieje w górze i czy ostatecznie staną na jej szczycie, czułam się trochę jakbym czytała sprawozdanie z wycieczki szkolnej. Poza tym autor też nie tłumaczy swoich wyborów, nie znamy jego przemyśleń, tylko od razu dowiadujemy się o jego decyzjach.

 

Po samych wtrąceniach refleksyjnych myśli widać, że Tomaszewski potrafi pisać ciekawie i przejmująco, wielka szkoda, że nie potrafił w ten sam sposób opisać samej wyprawy. Książka spokojnie mogłaby być dwa razy dłuższa, gdyby zawierała jego walkę z samym sobą, podczas której musiał podjąć trudną dla wspinacza decyzję - iść w górę czy odpuścić. 

 

To co mi się bardzo podobało, to odnośniki w książce do krótkich filmów z wyprawy. Z tego typu interaktywnością spotykam się po raz pierwszy, a to naprawdę świetny sposób, aby poczuć klimat gór i wyprawy, wcielić się nieco w himalaistę - skoro z samego opisu nie można wyciągnąć wszystkiego, to przynajmniej filmiki trochę ratują sytuację. Według mnie to ciekawy dodatek do historii. 

 

Wydawca też zrobił tutaj dobrą robotę - dla oka ta książka jest naprawdę przyjemna: ciekawa okładka, odznaczające się rozdziały i masa zdjęć, tworzą naprawdę ładnie wyglądającą całość. Tym bardziej jest mi przykro, że treść nie spełniła do końca moich oczekiwań. Oczywiście muszę zaznaczyć - to nie jest zła książka. Tematy, które autor porusza: miejsce rodziny w życiu człowieka gór, rozważania o wyższości konkretnego stylu wspinaczkowego nad innymi czy pytania o zasadność podejmowaniu ryzyka, to właściwie zalążek do czegoś większego, zaproszenie do dyskusji. Być może autor skusi się na rozwinięcie tych tematów w następnej pozycji.

 

 

Tytuł: Tato

Autor: Marcin "Yeti" Tomaszewski

Wydawnictwo: Bezdroża

Liczba stron: 216

Data premiery: 27.01.2021