„Zapętleni” - recenzja filmu „Palm Springs”
Quyen Tran/Hulu

„Zapętleni” - recenzja filmu „Palm Springs”

  • Dodał: Daniel Sztyk
  • Data publikacji: 17.02.2021, 13:12

Basen, wesele, zimne napoje, lampki wina i tańce. Czy to nie brzmi jak idealny dzień? Dla wielu to obraz sielanki, która przenosi nas z dala od stresu. Jednak czy byłoby nam do śmiechu, gdybyśmy musieli przeżywać to każdego dnia? Na to pytanie odpowiada najnowsza produkcja z udziałem Andiego Samberga.

 

Palm Springs to historia dwójki gości weselnych: Nylesa (znany z serialu Brooklyn 9-9 Andy Samberg) oraz Sarah’y (Cristin Milioti), którzy zostali uwięzieni w pętli czasowej. Zostają oni zmuszeni do przeżywania tego samego dnia bez końca. Mamy tutaj do czynienia z ograniem na nowy sposób motywu, znanego z kultowego już Dnia świstaka z Billem Murray'em w roli głównej. Trzeba przyznać, że jest on wykorzystany w produkcji Maxa Barbakowa bezbłędnie. Zabawa motywem pętli już dawno nie była tak świetnie poprowadzona w kinie. Twórcy dostrzegli w tym zabiegu potencjał do świeżych żartów, które niejednego rozbawią do łez.

 

Rzadko zaczynam swoje recenzje od pochwały scenariusza, jednak w przypadku Palm Springs, wydaje się on być najsilniejszą stroną filmu. Oprócz nienachalnego humoru, który sprawia, że śmiejemy się przez niemalże całe 90 minut seansu, znalazło się tutaj miejsce na refleksje o życiu. Grany przez Samberga Nyles to człowiek, który musi dojrzeć do tego, by zbudować związek. Innymi słowy musi zrozumieć czym są konsekwencje i odpowiedzialność. Sarah wykreowana jako bohaterka, która jest „czarną owcą” swojej rodziny, musi nauczyć się tego, że życie aż tak nie gryzie i docenić każdą chwilę spędzoną na Ziemi. To oczywiście tylko wierzchołek góry lodowej, Siara przemyca w swoim skrypcie znacznie więcej życiowych refleksji. Robi to ogromne wrażenie, że pod płaszczem lekkiej komedii udało się przemycić film, który może nas czegoś nauczyć, skłonić nas do przemyśleń.

 

Gromkie brawa należą się także aktorom, którzy dali z siebie wszystko na planie tej produkcji. Samberg po raz kolejny udowadnia, że jest jednym z najbardziej utalentowanych komediowych aktorów w Hollywood. Jego Nyles to lekkoduch, który wykorzystuje życie w pętli do rozmaitych zabaw, pozbawionych trosk. Charyzma Samberga działa od pierwszej do ostatniej minuty. Równie wyborna jest Cristin Milioti, która tworzy złożoną psychologicznie postać - z jednej strony nadużywająca alkoholu młoda kobieta, z drugiej zamknięta w szufladzie, pokrzywdzona przez rodzinę dziewczyna. Milioti jest jednocześnie przejmująca, urocza i zabawna, co wskazuje na jej wszechstronność.

 

Czy właśnie dostaliśmy jedną z najbardziej oryginalnych komedii ostatnich lat? Tak, możemy zaryzykować takie stwierdzenie. Palm Springs to film, który pokazuje, że da się powiedzieć coś ważnego o ludziach nawet w filmie, który jest nastawiony głównie na rozśmieszanie odbiorcy. Osobiście nie przypominam sobie komedii, która w ostatnich pięciu latach zrobiła na mnie większe wrażenie niż film Barbakowa. To po prostu idealny seans na poprawę humoru, który nie dość, że zapewni nam masę uśmiechu, to jeszcze zostanie w naszej głowie na co najmniej kilka dni.

 

9/10