Holenderska policja aresztowała mężczyznę za kradzież obrazów Van Gogha i Halsa
https://www.imdb.com/title/tt3262342/?ref_=nv_sr_1

Holenderska policja aresztowała mężczyznę za kradzież obrazów Van Gogha i Halsa

  • Dodał: Marta Wolf
  • Data publikacji: 06.04.2021, 21:26

Holenderska policja aresztowała 58-letniego mężczyznę podejrzanego o kradzież obrazów Vincenta van Gogha i Fransa Halsa o szacunkowej wartości 18 milionów funtów, dokonaną podczas nocnych nalotów na muzea w ubiegłym roku.

 

Mężczyzna został aresztowany we wtorek (6.03) rano w swoim domu w centrum miasta Baarn w związku z kradzieżami Wiosennego ogrodu Van Gogha - wycenionego na 5 milionów funtów -  i arcydzieła Halsa Dwóch śmiejących się chłopców z kuflem piwa - wartego na aukcji 13,4 miliona funtów.

 

Pomimo przeszukania domu mężczyzny, policji nie udało się odzyskać żadnego z obrazów. Jak informują przedstawiciele organu ścigania w oświadczeniu:

 

- Przez miesiące pod kierownictwem prokuratury prowadzono intensywne śledztwo w sprawie napadu na oba obrazy.

 

Arcydzieło Van Gogha, datowane na 1884 rok, zniknęło po tym, jak złodziej uderzył młotem kowalskim we wzmocnione szklane drzwi frontowe muzeum Singer Laren w Holandii - w mieście Laren, 30 km od Amsterdamu - we wczesnych godzinach porannych. Muzeum było zamknięte z powodu pandemicznych ograniczeń.

 

Na konferencji prasowej, dzień po kradzieży, dyrektor muzeum Jan Rudolph de Lorm powiedział, że był niesamowicie wkurzony utratą obrazu wypożyczonego z Muzeum Groninger. Zwłaszcza że został skradziony w 167. rocznicę urodzin XIX-wiecznego malarza.

 

Dwa miesiące później Arthur Brand - znany jako Indiana Jones ze świata sztuki - otrzymał dowód życia, w postaci zdjęć obrazu Van Gogha. Detektyw powiedział wtedy, że fotografie krążyły w kręgach mafijnych i zostały mu przekazane przez źródło, którego nie chciał ujawniać.

 

Natomiast dzieło XVII-wiecznego holenderskiego mistrza - Halsa - zostało skradzione z Muzeum Hofje van Mevrouw van Aerden w Leerdam. Złodzieje wdarli się do budynku tylnymi drzwiami, uruchamiając alarm. Zanim oficerowie przybyli o 3.30 nad ranem, nie było śladu sprawców.

Źródło: The Guardian