Czy Zack Snyder pokazał nową jakość w "Armii umarłych?" [RECENZJA]
Army of the dead/IMDb

Czy Zack Snyder pokazał nową jakość w "Armii umarłych?" [RECENZJA]

  • Dodał: Maciej Baraniak
  • Data publikacji: 22.05.2021, 17:07

Po wielkiej walce ze studiem Warner Bros., Zack Snyder wreszcie wypuścił swoją wersję Ligi sprawiedliwości, domykając tym samym wszelkie prace nad uniwersum DC. W końcu mógł ruszyć do przodu i zająć się innymi projektami, w których mógłby dzielić się swoimi pomysłami i wizjami. Dlatego też podpisał kontrakt z Netflixem, słynącym przecież z dawania wolnej ręki reżyserom i... znowu zrobił fatalny film. Tak więc pochylmy się nad jego wadami (choć o jednej zalecie też będzie) w bezspoilerowej recenzji!

 

Już na samym początku muszę wyrazić swoje uznanie dla ludzi od marketingu tej produkcji. Zwiastuny i plakaty sugerowały miłą, ale też wesołą historię, gdzie Zack Snyder wreszcie przypomniał sobie o kolorach innych niż szary oraz jego różnych odcieniach. Pomyślałem sobie wtedy "może wreszcie, po tych latach batalii z Warner Bros. udało mu się dogadać z Netflixem i zrobi po prostu dobry film". Niestety nie. Dałem się złapać w pułapkę reklamy i straciłem ponad dwie godziny czasu na mękę, aż wreszcie napisy końcowe przybyły z odsieczą i wybawiły mnie z opresji.

 

Choć konceptualnie Armia umarłych brzmiała dobrze, to już u podstaw nie zagrała. Kiedy powiem, że ktoś zrobił heist movie w świecie opanowanym przez zombie, to wiele osób będzie zaintrygowana. Jeżeli jednak sformułuję swoje stwierdzenie tak: "Oto mamy grupę ludzi, którzy muszą wejść w środek miasta spustoszonego przez zombie, aby wykraść 210 milionów dolarów, bo jakiś bogacz chce te pieniądze", to od razu odrzuci ich to od seansu. Niestety to drugie stwierdzenie jest bardziej adekwatne i to właśnie ono lepiej obrazuje to czym jest ten film.

 

Zapewne ktoś się teraz odezwie z tekstem "Okej, może fabuła jest głupia, ale na pewno bohaterowie są ciekawi". Tak, są ciekawi, ale żaden z nich nie zostaje odpowiednio rozpisany. Mamy różnorodne postaci, które aż proszą się o jakieś interakcje ze sobą, trochę chemii i rozwinięcia ich charakteru. Niestety dla Snydera to byłoby za dużo i zamiast dać im chociaż jedną scenę, gdzie mogliby się zapoznać, to woli opowiedzieć jaki to żywot zombie jest zły i jak to one cierpią, zapominając, że ma tutaj jeszcze protagonistów.

 

Niestety aktorsko również się nie udało. Są tu naprawdę niezłe nazwiska, które mogłyby wyciągnąć ten film swoją charyzmą, ale ponownie, reżyser zawiódł. Zamiast poprowadzić odpowiednio każdego z aktorów, wykorzystać w nich to co najlepsze, to poświęca czas ekranowy na skakanie z kamerą przed twarzą różnych nieumarłych. Najbardziej bawią mnie niedawne słowa Dave'a Bautisty, który miał pretensje do Marvela o zbyt słaby rozwój jego postaci (Drax), a tutaj po prostu musi grać jedną twarzą przez całą produkcję, bo wszystko co robi jest nudne i sztampowe.

 

Kiedy już przejdziemy przez fatalną fabułą, okrutnie napisanych bohaterów, to możemy dostrzec kilka ładnych momentów tego filmu. Przede wszystkim Snyderowi wyszło trochę kadrów, szczególnie na początku, które są całkiem ładne. Ponadto jest to naprawdę krwawa produkcja, czego w zasadzie oczekujemy po obrazie z zombie dla dorosłych. Zastawiałem się tylko, czy to naprawdę mi się podoba, czy po prostu obudził się we mnie wewnętrzny Maciek lat 13, któremu wystarczy na ekranie nieumarły odrywający jakiemuś człowiekowi połowę szczęki. Niemniej jednak widać budżet i należy to docenić.

 

Niestety Armia umarłych to fatalny film, który pokazuje raz a dobrze, że Zack Snyder to reżyser z ładnym okiem do pojedynczych kadrów, ale nie potrafiący robić dobrych pełnometrażowych produkcji. Oczywiście jeśli ktoś jest jego fanem, bądź po prostu ma ochotę zobaczyć kilka ładnych i krwawych ujęć związanych z zombie, bez racjonalnej fabuły, to w zasadzie może spędzić te 2.5 godzinki na seansie i raczej go to nie zaboli. Niemniej jednak ja żałuję i nie zapatruję się pozytywnie na fakt, że będzie z tego swego rodzaju uniwersum.

 

Ocena: 3/10 

 

Produkcja jest dostępna w serwisie Netflix.

Maciej Baraniak – Poinformowani.pl

Maciej Baraniak

Człowiek, który wreszcie wyszedł z maturalnego piekła i cieszy się chwilową wolnością. Miłośnik kina oraz komiksów z bardzo specyficznym gustem muzycznym. Oto cały ja.