Życie jak teatr - recenzja „Ludzkiego głosu” Pedro Almodóvara
El Deseo/Sony Pictures Classics/YouTube Screenshot

Życie jak teatr - recenzja „Ludzkiego głosu” Pedro Almodóvara

  • Dodał: Daniel Sztyk
  • Data publikacji: 07.06.2021, 11:23

Pedro Almodóvar zdecydował się na debiut anglojęzyczny. Wiemy, że czasem zmiana języka skutkuje też zmianą języka filmowego. Dzieje się tak, że reżyserowie tracą swój charakter pisma w takiej sytuacji. Autor Bólu i blasku jednak wychodzi z tej próby zwycięsko i jego Ludzki głos pozostaje spójny z jego wcześniejszą twórczością.

 

Ludzki głos to historia kobiety, która musi pogodzić się z rozstaniem. Jej trwająca cztery lata relacja z kochankiem nagle dobiega końca. Bohaterkę poznajemy, gdy jest w emocjonalnej ruinie. My jako widzowie śledzimy jej drogę do upragnionego spokoju ducha. 

 

Już po tym, krótkim opisie fabuły, możemy dojść do wniosku, że ta historia jest skrojona pod Pedro Almodóvara. Reżyser zawsze lubił opowiadać o kobietach. Jego bohaterki często są wystawiane na próbę. Zawsze cechują się też ogromną mentalną siłą oraz charakterem, który pozwala im pokonywać kolejne życiowe przeszkody. Nie inaczej jest w przypadku bohaterki, granej przez Tildę Swinton, która musi rozliczyć się nie tylko z kochankiem, ale przede wszystkim z samą sobą. 

 

Skoro jesteśmy już przy charakterze głównej bohaterki, to nie byłaby ona tak wyrazista, gdyby nie Tilda Swinton. Aktorka przyzwyczaiła nas już do świetnych występów. W Ludzkim głosie kreuje kolejną brawurową rolę, która stanowi najważniejszy element tej produkcji. Swinton kiedy trzeba jest wyciszona, gra tylko spojrzeniami i subtelnymi gestami. Jednak prawdziwym aktorskim wyczynem jest emocjonalny rollercoaster, który funduje ona widzom, w momencie, gdy odbiera telefon od ukochanego. Jest to krótki metraż, więc ta rozpiętość emocjonalna robi jeszcze większe wrażenie.

 

Uważam, że Almodóvar podjął dobrą decyzję, by w debiucie anglojęzycznym postawić na krótki metraż. Stanowi to wybadanie gruntu, reżyser mógł sprawdzić jak mu się pracuje w języku innym niż do tej pory. Film krótkometrażowy to zawsze też szansa na formalne eksperymenty, których tutaj nie brakuje. Produkcja ma konstrukcję teatralną. Prowadzony przez Swinton monolog, mógłby być odgrywany na scenach najlepszych teatrów świata. Ten fakt nie jest zaskakujący, ponieważ Ludzki głos jest oparty na sztuce, napisanej przez Jeana Cocteau. Warto przyjrzeć się również konstrukcji planu filmowego, która odbiega od tego, co nam znane w kinie. Nie chcę jednak zbyt dużo zdradzać, ponieważ odkrywanie tych konstrukcji jest jedną z największych atrakcji podczas seansu.

 

Ludzki głos nie jest najwybitniejszym filmem Pedro Almodóvara. Jest to historia znacznie skromniejsza od tych, które serwował nam wcześniej. Liczyłem się z tym, że ten film nie miał stawać w szranki z wcześniejszymi arcydziełami. Czuć, że to eksperyment oraz próba oswojenia się ze światem anglojęzycznego kina, próba ugryzienia go od środka. Trzeba jednak oddać twórcy Porozmawiaj z nią to, że na nowej artystycznej drodze, udało mu się zachować elementy dla niego charakterystyczne. Czuć i widać, że to film Almodóvara, a to chyba najlepsza z możliwych rekomendacji.

 

Po seansie warto zostać w kinie, ponieważ oprócz samego filmu, w cenie biletu jest również wywiad ze Swinton i Almodóvarem.

 

7/10