"Księżycówka", tom 3 [RECENZJA]
Zdjęcie własne

"Księżycówka", tom 3 [RECENZJA]

  • Dodał: Maciej Baraniak
  • Data publikacji: 20.07.2021, 18:18

Wśród komiksowych twórców zdarzają się duety, które od lat ze sobą współpracują i dostarczają czytelnikowi nowe pozycje na pewnym, stałym poziomie. Nie szukając daleko, takimi współpracownikami są chociażby Jeff Lemire oraz Andrea Sorrentino, ale także autorzy podmiotu dzisiejszej recenzji, czyli Brian Azzarello i Eduardo Risso, odpowiedzialni za kultowe 100 naboi. Czas więc sprawdzić, czy ich współpraca przy kolejne pozycji była równie owocna.

 

Księżycówka to opowieść osadzona w czasach amerykańskiej prohibicji, czyli okresie w którym alkohol był towarem nad wyraz ekskluzywnym i praktycznie niedostępnym do zdobycia w legalny sposób. W związku z tym główny bohater, Lou Pirlo, postanawia udać się na wyprawę w nieznane rejony, aby zdobyć bimber i zaimponować swojemu szefowi. Jak się jednak okazuje, te tereny skrywają dość mroczne, magiczne tajemnice, a w kolejnych epizodach historii, szczególnie omawianym trzecim tomie, protagonista pada ich ofiarą.

 

Już na samym początku muszę docenić niesamowity klimat tego komiksu. Autor wykreował świat, w którym wspomniane czasy prohibicji idealnie splatają się z różnymi motywami fantastycznymi. To połączenie nietuzinkowe, ale nad wyraz skuteczne i naprawdę wciąga czytelnika odkrywając swoje kolejne, coraz mroczniejsze, strony. Co jednak najważniejsze, wszystkie zasady są tutaj konsekwentne, dzięki czemu jesteśmy w stanie uwierzyć w to, co zostało nam przedstawione.

 

Kolejną zaletą o której zdecydowanie warto wspomnieć, jest dynamika. Przez całą historię przechodzi się szybko, gdyż czytelnik nie czuje się ani przytłoczony mnogością wątków, ani zbyt toporną narracją. Współgra to idealnie z wspomnianym ciekawym światem przedstawionym i dzięki temu uważam, że mało kto będzie tym komiksem zawiedzony. W najgorszym wypadku uzna to za przyjemną, szybką lekturę, ale jestem także pewien, iż znajdą się prawdziwi fani tej pozycji.

 

Ciekawą kwestią jest tłumaczenie tego komiksu. W poprzednich tomach, a szczególnie w pierwszym, czułem pewne problemy z przetłumaczeniem różnych kwestii. Zdaję sobie sprawę, iż jest to głównie wina specyficznego stylu, jakim posługuje się Azzarello i praktycznie zawsze stanowi to problem dla tłumaczy, jednak zawsze trzeba to wspomnieć. Natomiast tutaj, w tym konkretnym tomie, nie odczuwałem już tej toporności. Nie mam pojęcia, czy była to kwestia otrzymania większej ilości czasu przez tłumacza, a może dokładności, ale jest to widoczne i godne pochwały.

 

Warstwa graficzna tej pozycji to coś, co czasem może zachwycić, ale i tak szczególnie nie porwie. Jeśli ktoś jest fanem kreski Eduarda Risso to zdecydowanie nie musi się o nic martwić, jednakże w mojej opinii nie powali to czytelnika na kolana. Na pewno przyczyniły się one do zbudowania tego mrocznego, pełnego tajemnic świata i w tym aspekcie sprawdzają się świetnie, aczkolwiek w kontraście do całej reszty nie jest to punkt, dla którego sprawdzałbym całą serię.

 

Niestety ponarzekać muszę także na tutejszych bohaterów. W zasadzie są oni jedynie pionkami w grze, a żaden z nich nie otrzymuje sensownej drogi. Jest to niestety ta historia grozy, która popełnia błąd wielu innych, jakim jest stworzenie nieciekawych postaci. W tej konkretnej serii nie wadziło to aż nadto, gdyż nie są to tylko puste tekturki, ale brakuje mi tutaj także ludzi wyrazistych. Kogoś, kto zostanie ze mną na dłużej i kogo będę wspominał z uśmiechem na ustach, myśląc sobie "Tak, on był super". Niestety tego tutaj nie uświadczyłem.

 

Mimo wszystko Księżycówka to naprawdę ciekawy komiks. Ma świetnie wykreowany świat, wciągającą intrygę, przez którą czytelnik szybko przebrnie, a także rewelacyjny, mroczny klimat. Duet Azzarello i Risso faktycznie pokazał, że ma jeszcze coś do powiedzenia w tym medium, a mi pozostaje czekać na kolejne epizody tej opowieści.

Maciej Baraniak – Poinformowani.pl

Maciej Baraniak

Człowiek, który wreszcie wyszedł z maturalnego piekła i cieszy się chwilową wolnością. Miłośnik kina oraz komiksów z bardzo specyficznym gustem muzycznym. Oto cały ja.