"Wolverine: Czerń, biel i krew" [RECENZJA]
Zdjęcie własne

"Wolverine: Czerń, biel i krew" [RECENZJA]

  • Dodał: Maciej Baraniak
  • Data publikacji: 09.08.2021, 18:46

Ostatnimi czasy na rynku amerykańskim pojawił się nowy trend tworzenia specjalnych antologii dla konkretnego bohatera, rysowanej zaledwie w trzech kolorach. Takie serie otrzymali już m. in. Wonder Woman czy Carnage, a pierwszym z nich był Wolverine i w Polsce, także od jego losów, postanowiono rozpocząć wydawanie tej linii. Czas się więc przekonać, czy pomysł ten faktycznie jest ciekawym urozmaiceniem, czy zwyczajnie tanim chwytem marketingowym.

 

Tak jak wspomniałem we wstępie, Wolverine: Czerń, biel i krew jest antologią, rysowaną w trzech kolorach czyli, jak łatwo się domyślić, są to barwy zawarte w tytule. Album ten zbiera 12 oddzielnych historii, które zostały stworzone przez zupełnie różne zespoły twórców. Każda z nich zajmuje średnio 8 stron, co zmusza autorów, by odpowiednio przemyśleli to, co chcą przekazać, ale i w jaki sposób mają zamiar to wykonać. Warto także dodać, iż niektóre z opowieści nawiązują do konkretnych momentów z życia protagonisty, ale brak ich znajomości raczej nie zepsuje odbioru całości.

 

Całość prezentuje się naprawdę dobrze. Krótki metraż został świetnie wykorzystany i nawet jeśli któraś z historii poszła na skróty, dostarczając nam prostą sekwencję walki bez większego morału, to jednak większość starała się nieść już jakieś przesłanie. Mimo to, nawet gdy konkretna opowieść była słaba, to jej długość sprawiała, że nie miałem poczucia zmarnowanego czasu. W końcu każdej z nich poświęciłem średnio 5 minut, więc nie czułem potrzeby użalania się nad brakiem talentu twórcy, a zwyczajnie sięgałem po następną z nich.

 

Trzeba jednak przyznać, że ten projekt wprowadza świetną selekcję wśród autorów komiksowych. Otrzymanie zaledwie kilku stron, by opowiedzieć konkretną historię z ciekawym przesłaniem była prawdziwym testem, którego część twórców zdecydowanie nie zdała. Najlepszym tego przykładem może być pierwsza opowieść stworzona przez, niezbyt utalentowanego w mojej opinii, Gerry'ego Duggana, idącego tutaj na wspomniane skróty. Chcę jednak zaznaczyć, że większość scenarzystów zdała test i czekam na ich kolejne pomysły w ramach tej inicjatywy.

 

Poza samymi scenariuszami trzeba wspomnieć o warstwie graficznej, będącej prawdziwym daniem głównym. Już z daleka widać, że każdy z rysowników chciał wyraźnie zaznaczyć swój styl i działa to doskonale. Pomimo dokładnie takiego samego motywu przewodniego, każda z opowieści jest zupełnie innym doświadczeniem, uzupełniającym samą narrację danej historii. Każdy autor miał inny pomysł na przedstawienie protagonisty, a nawet na sceny walki, dzięki czemu otrzymujemy pozycję błyskotliwą i nietuzinkową. Praktycznie nie przypominam sobie drugiego, tak unikatowego albumu.

 

Wolverine: Czerń, biel i krew, to uczta dla oczu i duszy. Choć nie widziałem tutaj żadnej historii wybitnej, to gniotu także nie uświadczyłem. Odmienność graficzna i narracyjna tego albumu to coś, co naprawdę wzbudza mój zachwyt i zyskuje podziw. W końcu nie ma wielu albumów na rynku, w których otrzymamy autoironiczną historię szpiegowską, a niedługo po tym dojrzałą opowieść z klimatach Feudalnej Japonii. Szczerze przyznam, iż nie mogę się już doczekać kolejnych albumów w ramach tej inicjatywy, dlatego tym bardziej cieszy mnie zapowiedź opowieści z Carnagem, którą także wyda u nas Mucha Comics.

Maciej Baraniak – Poinformowani.pl

Maciej Baraniak

Człowiek, który wreszcie wyszedł z maturalnego piekła i cieszy się chwilową wolnością. Miłośnik kina oraz komiksów z bardzo specyficznym gustem muzycznym. Oto cały ja.