"Stumptown", tom 4 [RECENZJA]
Zdjęcie własne

"Stumptown", tom 4 [RECENZJA]

  • Dodał: Maciej Baraniak
  • Data publikacji: 13.08.2021, 11:58

Kryminały na rynku komiksowym to towar lekko deficytowy, ale ciągle uzupełniany. Wiele polskich wydawnictw stara się nam dostarczać nowe pozycje z tego gatunku i tak, obok bardzo mrocznego i przygnębiającego Criminal, właśnie ukazał się ostatni tom Stumptown. Czas więc sprawdzić czy poza plusem, jakim jest brak konkurencji w swojej kategorii, ten komiks ma do zaoferowania coś więcej.

 

Stumptown opowiada perypetie prywatnej detektyw, Dex Parios. Tym razem bohaterka zostanie postawiona w samym środku konfliktu o drogocenną kawę, którą to będzie zabezpieczać podczas przewozu. Czwarty tom teoretycznie ma być zwieńczeniem losów protagonistki, natomiast jest on kolejną pasjonującą historią, skupiającą się po prostu na opowiedzeniu konkretnej fabuły, aniżeli domykaniu czegokolwiek. Muszę jednak przyznać, iż nie czułem braku prawdziwego zakończenia, ale warto o tym wspomnieć, by nikt się nie rozczarował. 

 

A jak właściwie czytało mi się Stumptown? Bardzo dobrze. Jest to jedna z tych pozycji, która nie chce być prawdziwym mrocznym kryminałem z krwi i kości, a jedynie wyśmiać niektóre tropy tego gatunku. Czasem bywa całkiem poważnie, jednak największym plusem są zdecydowanie momenty humoru. Bowiem większość z żartów cały czas podkreśla absurd tej opowieści, którym jest walka różnych środowisk o kawę. Przyznam, że nieraz uśmiechnąłem się przy tej autoironii, a pewne żarty może nawet zostaną mi w pamięci na dłużej.

 

Z tym humorem wiążą się bohaterowie, będący czasem aż nadto stereotypowi. Choć podczas lektury nie wadziło mi, że żadna z postaci nie jest napisana z większą głębią, tak po lekkiej przerwie zaczynam dostrzegać w tym mały problem. Niestety większość z nich zapamiętałem przez jedną cechę. Ot dany facet był po prostu lekko niedoinformowany, a inny zwyczajnie zbyt nachalny. Teoretycznie mi to nie przeszkadza, bo nadal czytało mi się to przyjemnie, ale jednak nie pozostawia nas to po lekturze z niczym szczególnym.

 

Generalnie chyba największym problem Stumptown jest jego prostota. To pozycja aż i tylko przyjemna. Osobiście mi to nie wadzi, w szczególności, iż w tym albumie otrzymujemy dodatkowo jedno zeszytową historię, w której autor zgrabnie przypomina nam, że umie pisać także coś bardziej stonowanego. Dzięki temu zapanowała w pewien sposób równowaga między powagą, a ironią, mająca usatysfakcjonować każdą grupę potencjalnych odbiorców.

 

W kontekście warstwy graficznej mogę powiedzieć, że jest naprawdę nieźle. Zmiana rysownika względem tomu pierwszego i drugiego wyszła historii na plus. Tutejsze rysunki mają o wiele bardziej odrealnione kształty, dzięki czemu cały czas pamiętamy, iż ta opowieść właśnie taka ma być. W końcu ten humor musiał dostać odrobinę lżejszą kreskę, by działał jak należy i faktycznie się to udało.

 

Ostatecznie Stumptown to wyjątkowo przyjemna pozycja, w sam raz na jeden wieczór. Osobiście byłem bardzo wciągnięty w przygody Dex i w pewien sposób zżyłem się już z nią, przez co te pożegnanie jest w pewien sposób dla mnie bolesne. Cieszy mnie jednak, że dostałem tak dobre zakończenie, które choć nie było prawdziwym domknięciem, to dostarczyło mi wiele uśmiechu podczas lektury. Może jeszcze kiedyś Greg Rucka postanowi powrócić do tej bohaterki, ale na ten moment i tak może ją pozostawić z poczuciem świetnie wykonanej roboty. 

Maciej Baraniak – Poinformowani.pl

Maciej Baraniak

Człowiek, który wreszcie wyszedł z maturalnego piekła i cieszy się chwilową wolnością. Miłośnik kina oraz komiksów z bardzo specyficznym gustem muzycznym. Oto cały ja.