"Criminal", tom 5 [RECENZJA]
Zdjęcie własne

"Criminal", tom 5 [RECENZJA]

  • Dodał: Maciej Baraniak
  • Data publikacji: 07.10.2021, 08:50

Niedawno nadrabiałem czwarty tom serii Criminal, a właśnie wydano zakończenie tej imponującej serii. Choć moje obawy były spore, to po lekturze z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że to najlepsza historia spośród wszystkich, jakie wydano.

 

Dla osób, które pierwszy raz mają styczność z tym tytułem - Criminal to seria różnych historii, opowiadających o zupełnie innych problemach, troskach, a często nawet różniąca się sposobem narracji, ale połączona w spójne uniwersum. W ten sposób, gdy jeden bohater pojawi się w konkretnej opowieści jako postać epizodyczna, to nie wykluczone, że niebawem autor będzie chciał opowiedzieć jego losy, ustanawiając go protagonistą w kolejnym tomie. W omawianym piątym tomie śledzimy dalsze losy przeszłości rodziny Lawless.

 

Tak jak wspomniałem na wstępie, ten tom jest według mnie najlepszym z całej serii. Zacznijmy więc od tego, co robi najlepiej, czyli narracja. Każdy rozdział prowadzony jest z perspektywy innego bohatera, który z jednej strony wyjaśnia jak doszło do pewnych sytuacji, a następnie pcha fabułę troszkę do przodu, by przekazać pałeczkę następnej osobie. Działa to wyjątkowo świeżo, a ponadto ustanawia szybkie tempo wydarzeń, przez co osobiście cały czas miałem potrzebę sprawdzania kolejnych stron, by poznać powody danych zdarzeń, ale i ujrzeć ich konsekwencje.

 

Jednak tak ciekawa narracja zniknęłaby bardzo szybko, gdyby fabuła była nijaka. Na szczęście i tutaj Ed Brubaker ponownie dostarcza, gdyż przedstawia nam ciekawy konflikt rodzinny, gdzie ponownie jak w poprzednich tomach, życie kryminalne pomaga przetrwać bohaterom, ale również wyniszcza ich od środka. Cieszy mnie także zróżnicowanie gatunków, gdyż poza pojawieniem się tutaj dramatu, mamy także okazję zobaczyć trochę klasycznego heist movie.

 

Warto przy tym zaznaczyć, iż każdy z bohaterów wypada tutaj świetnie. Wszyscy mają swoje cele, troski i przeszkody, którymi czasem sami się stają. Szczególnie dobrze wypadają w tej historii Ricky Lawless (Syn) oraz Teeg Lawless (Ojciec). Ich plany i marzenia gryzą się ze sobą nawzajem, ale potrafimy zrozumieć dlaczego pragną akurat w ten sposób ułożyć sobie życia. To jeden z tych ciekawszych rodzajów konfliktów, gdzie niezależnie od tego, komu kibicujemy, to zawsze potrafimy uwierzyć w intencje naszych postaci. 

 

Muszę także pochwalić warstwę graficzną, która w tym tomie także wydawała mi się najlepsza. Ponownie wszystko wygląda olśniewająco i genialnie oddaje klimat tego dzieła, natomiast tym razem o wiele bardziej zachwyciły mnie kolory. Nie wiem czy stało się to za sprawą zmiany osoby odpowiedzialnej za kolorowanie, natomiast widać tutaj odwagę i chęć zabawy konkretnymi kadrami, dzięki czemu wszystko jest jeszcze bardziej żywe, niż było dotychczas. 

 

Prawdę mówiąc, nie mam się tutaj do czego przyczepić. Naprawdę chciałbym znaleźć w tym komiksie coś, co zasługuje na zganienie i słowa krytyki, ale nie potrafię. Przy lekturze bawiłem się świetnie i uważam, że to wspaniałe domknięcie całej sagi, do której Ed Brubaker może wrócić w każdej chwili, natomiast zostawił swoich czytelników z konkluzją godną. Ja, jako fan tej serii, czuję się usatysfakcjonowany, choć mam szczerą nadzieję, iż twórca ten powróci jeszcze niebawem z nowym projektem, bym dalej mógł śledzić jego ciekawe pomysły. 

Maciej Baraniak – Poinformowani.pl

Maciej Baraniak

Student UEP na kierunku prawno-ekonomicznym. Prywatnie miłośnik różnych gatunków kina oraz komiksów z bardzo specyficznym gustem muzycznym.