"Nie czas umierać", to czas pożegnania [RECENZJA]
Nie czas umierać/IMDb

"Nie czas umierać", to czas pożegnania [RECENZJA]

  • Dodał: Maciej Baraniak
  • Data publikacji: 01.10.2021, 21:46

Po przeszło półtora roku dodatkowego czekania fani Jamesa Bonda dostali kolejną dawkę przygód tego bohatera, które zarazem stanowią konkluzję dla wersji tej postaci, granej przez Daniela Craiga. Czas więc ocenić czy to zakończenie faktycznie było godnym pożegnaniem, ale także odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jest to dobry film?

 

Nie czas umierać to kolejne przygody agenta 007 i zarazem ostatnia część postaci granej przez Daniela Craiga (tak, też pamiętam obietnice, iż Spectre takowym będzie, ale tutaj podobno NAPRAWDĘ to zakończyli). Tym razem James Bond musi porzucić swoje skromne i spokojne życie na rzecz kolejnej misji, od której zależy los całego świata, a także rozwiązać wiele spraw z przeszłości, by ostatecznie domknąć swoje szpiegowskie życie.

 

Przyznam szczerze, że na salę kinową nie szedłem z dużymi oczekiwaniami. Przygody Jamesa Bonda nigdy nie należały do moich ulubionych, a po zawodzie, jakim okazał się Spectre, tym bardziej nie widziałem chęci powrotu do tej marki, z tą konkretną wersją tego bohatera. Jednak, ku mojemu zdziwieniu, okazało się, iż film ten ze spokojem można porównać do najlepszych produkcji ostatnich lat, pokroju Casino Royale czy Skyfall.

 

Zacznę więc od plusów, do których niewątpliwie należy protagonista oraz jego wątek. Czuć tutaj zdecydowaną miłość do tego bohatera i chęć dostarczenia mu takiego zakończenia, na jakie zasługuje. Nie zdziwię się, jeżeli na sali znajdą się prawdziwi fani potrzebujący chusteczek, by otrzeć łzy (już nawet nie łezki), gdyż nawet dla mnie trzeci akt miał olbrzymi wydźwięk emocjonalny. Na pochwałę zasługuje tutaj genialny Daniel Craig, któremu zdecydowanie chciało się grać i dał z siebie wszystko, aby jego rola była wiarygodna i szczera.

 

Ponadto film jest naprawdę solidnie wykonany. Ponownie mamy do czynienia z dobrym filmem akcji, w którym intryga szpiegowska ciągle urozmaica formułę. Nigdy nie wiemy, kto kogo zdradzi, stawka jest większa niż życie, a irracjonalne gadżety są rzucane na prawo i lewo. Miejscami wygląda to wręcz groteskowo, ale zdecydowanie wypada rewelacyjnie i pasuje do słodko-gorzkiej tonacji tego filmu. W związku z tym, że takich produkcji jest obecnie mało w kinach, to Nie czas umierać wypada nawet świeżo.

 

Niestety, tutaj pojawia się spory problem, gdyż to koniec zalet. Gdy przestaniemy myśleć o rewelacyjnej kreacji Jamesa Bonda oraz jego wspaniałym wątku czy samym wykonaniu produkcji, to ta staje się po prostu kolejnym filmem akcji, bez większego polotu. Widać, że twórcom niesamowicie zależało, aby historia została należycie domknięta, ale tak się starali, że chyba zapomnieli dopisać reszty scenariusza i na kolanie kreślili resztę fabuły.

 

Przykładem są tutaj postaci inne niż James Bond. Nowa agentka 007 po prostu jest i naprawdę nie wiem, co mogę o niej powiedzieć, bo wcale nie obchodziła mnie podczas seansu. Antagonista to po prostu psychol lubiący kwiatki (w sumie tego jeszcze nie było, więc ktoś może stwierdzić, że innowacyjne), tylko szkoda, że gra go Rami Malek, bo mógł go zagrać ktokolwiek inny, a tak zmarnowano aktora. Ten sam problem dotyczy właściwie Any de Armas, która jest naprawdę uroczo napisana, ale dostaje tutaj zdecydowanie zbyt mało czasu ekranowego, więc ostatecznie i o niej widz pewnie zapomni.

 

Poza tym sama fabuła jest wyjątkowo schematyczna i większość scen mogłaby być podpisana: Wiem, że gdzieś to już widziałeś, ale masz tutaj jeszcze raz, bo nie mamy innego pomysłu na scenę. Jeśli ktoś nie jest fanem tego bohatera, to niewątpliwie zwróci na to uwagę i nie wyjdzie z seansu zadowolony. Myślę jednak, że niezależnie od tego, jakie ma się podejście do marki, to wszystkich zachwyci doskonałe intro, o którym co prawda nie wspomniałem wcześniej, ale piosenka Billie Eilish zdecydowanie robi wrażenie i niesamowicie wpasowała się w tonację tej produkcji.

 

Ostatecznie nowy Bond to przede wszystkim uczta dla fanów tej postaci oraz ludzi, którzy chcą zobaczyć solidny film akcji ze szpiegowską otoczką. Ja muszę przyznać, że gdzieś mnie to w serduszku zakłuło i z kina wyszedłem naprawdę zadowolony, ale gdy zaczynają ze mnie schodzić emocje, to dostrzegam poważne wady tej produkcji. Myślę jednak, że opuszczenie sali z uśmiechem na ustach czy łzami w oczach jest możliwe i dlatego mimo wszystko polecam wybrać się do kina, aby samemu wyrobić opinię.

Maciej Baraniak – Poinformowani.pl

Maciej Baraniak

Student UEP na kierunku prawno-ekonomicznym. Prywatnie miłośnik różnych gatunków kina oraz komiksów z bardzo specyficznym gustem muzycznym.