Kryminał po dolnośląsku - recenzja "Zimnego tropu"

Kryminał po dolnośląsku - recenzja "Zimnego tropu"

  • Dodał: Bartosz Szafran
  • Data publikacji: 11.10.2021, 10:46

Wrocław dotąd nie miał swojego współczesnego cyklu kryminalnego. Już jednak ma, choć tak naprawdę to cykl raczej dolnośląski niż stricte wrocławski. Jaki by nie był i tak mi się spodobał, przynajmniej druga jego część, czyli Zimny trop. I to nie tylko dlatego, że jestem wrocławianinem.

 

Zimny trop to druga część cyklu z Tomaszem Winklerem. Pierwsza, nosząca tytuł Dwudziesta trzecia, ukazała się kilka miesięcy temu, za kilka tygodni na półkach ma się pojawić odsłona numer trzy - Szwedzki kryminał. Zaczynając czytać powieści Dębskich od drugiej, tak jak stało się to moim udziałem, narażamy się na dyskomfort nieznajomości wcześniejszych losów bohaterów, do których liczne nawiązania odnajdujemy w Zimnym tropie. Oczywiście da się go przeczytać, zrozumieć i dobrze bawić, bo każdy tom to osobna zagadka, ale zdecydowanie polecam poznawanie Winklera i jego losów chronologicznie.

 

Wrocław ma swojego Eberharda Mocka, ale Marek Krajewski swój cykl osadził tak naprawdę w niemieckim Breslau w pierwszej połowie ubiegłego wieku. Wszystko tam jest niemieckie - nazwy ulic, dzielnic, miejsc. Wielu z nas lubi poruszać się po swoim mieście z przeszłości, jednak odnajdywanie dobrze sobie znanych współczesnych zakątków miasta nad Odrą jest jeszcze przyjemniejsze. Kultowa cukiernia Spychały na placu Pereca, w której przesiaduje główny bohater, na reklamę na kartach książki zasłużyła bezwzględnie - zgodzą się ze mną mieszkańcy okolic, którzy chadzają tam na pyszną kawę i słodkości. Podobnie jak warzywniak na Kwaśnej i inne miejsca. Wraz z bohaterami można też zwiedzić Polanicę Zdrój, jej topografia, najciekawsze miejsca i knajpy opisane są przez autorów bardzo dokładnie i zgodnie z rzeczywistością. Widać, że Dębscy lubią tam bywać i bywają regularnie.

 

Zimny trop objętościowo nie powala na kolana, ale jest to ponad 350 stron dobrego, soczystego kryminału. Początkowo akcja toczy się ospale, leniwie, jak życie w uzdrowisku poza sezonem. Podwójna zagadka jest intrygująca, ale długo główny bohater nie potrafi jej rozwiązać, nawet zbliżyć się do rozwiązania. I nagle, już pod koniec, tempo zdarzeń wchodzi na szalone obroty. Od ostatnich stu stron trudno się oderwać, sam tego doświadczyłem, kończąc lekturę w środku nocy. Finał nie zaskakuje, ale napisany jest z werwą, której nie powstydziliby się rasowi i doświadczeni autorzy kryminałów. No i jest jeszcze finał po finale, który mniej uważnego czytelnika zaskoczy. Jego zapowiedź można odnaleźć, gdzieś tam przemyka ona wśród licznych strzałów, ale trzeba mieć wyczulone ucho. 

 

Tomek Winkler z jednej strony jest dość typowym bohaterem serii kryminalnych. Pije dużo, choć alkoholikiem nie jest, pali mnóstwo, jego relacje z kobietami są dość skomplikowane i na ogół średnio udane. Samotny wilk, działający na granicy prawa, wyrzucony niegdyś z policji za rzekome łapówkarstwo, relacje z byłymi kolegami ma dość skomplikowane. Zupełnie nietypowe są za to jego relacje rodzinne - matka i babcia to najważniejsze osoby w jego życiu, ma z nimi świetne, niepatologiczne relacje, kocha je bezwzględnie i zrobi dla nich wszystko. Sama babcia to też ciekawie narysowana postać - pije, pali, bez problemów posługuje się zdobyczami współczesnej techniki. Jest trochę szalona, ale przesympatyczna. No i te rodzinne dialogi, pełne niewyszukanego, ciepłego humoru. Chciałoby się mieć taką babcię.

 

Warsztat Dębskich nie pozostawia wiele do życzenia. Piszą ładnie, gładkim, przyjemnym w odbiorze językiem, bardzo mocną stroną są naturalne dialogi. Narracja jest linearna, logiczna, jak wspomniałem, najpierw powolna, rozkręca się stopniowo aż do szalonego finału. Nie wieje nudą, nie ma przestojów i nierówności.

 

Z przyjemnością przeczytałem Zimny trop, w bibliotece czeka na swoją kolej Dwudziesta trzecia, Szwedzki kryminał na liście do bezdyskusyjnego zakupu. Na rynku pojawia się kolejny cykl, na którego kolejne części (jeśli będą, a chyba będą) czekał będę z zainteresowaniem. Dobrych polskich autorów kryminałów robi się coraz więcej, doganiamy chyba literaturę gatunkową skandynawską. Pytanie pojawia się tylko jedno - skąd wziąć czas na tyle czytania? No skąd?

 

Tytuł: Zimny trop

Autorzy: Beata i Eugeniusz Dębscy

Premiera: 1 września 2021

Stron: 352

Wydawnictwo: Agora

 

Ocena: 8/10

Bartosz Szafran

Od wielu wielu lat związany ze sportem czynnie jako biegający, zawodowo jako sędzia i medyk oraz hobbystycznie jako piszący wcześniej na ig24, teraz tu. Ponadto wielbiciel dobrych książek, który spróbuje sił w pisaniu o czytaniu.