"Weatherman", tom 2 [RECENZJA]
Zdjęcie własne

"Weatherman", tom 2 [RECENZJA]

  • Dodał: Maciej Baraniak
  • Data publikacji: 29.10.2021, 11:33

Przyznam szczerze, że po lekturze Tokyo Ghost miałem olbrzymią pustkę. Ten futurystyczny świat, w którym szaleństwo nie miało umiaru był na tyle widowiskowy, iż trudno było znaleźć coś równie dobrego, w podobnych klimatach. Dlatego warto pochylić się nad nowym komiksem wydawnictwa NonStopComics, który jest plastrem miodu na moją ranę.

 

Weatherman jest osadzony w futurystycznym świecie, w którym ludzie zamieszkują wyłącznie planety Mars i Wenus, gdyż Ziemia została spustoszona przez nieznanego wirusa. Jako czytelnicy śledzimy losy Nathana Brighta, młodego pogodynka, oskarżonego o rozprzestrzenienie owego wirusa i tym samym odpowiedzialnego za śmierć 18 miliardów ludzi. Problem leży w tym, że on o niczym nie wie, ponieważ wymazano mu pamięć zaraz po zamachu. Drugi tom kontynuuje przygodę, dorzucając kolejne problemy, ale i rozwiązując niektóre wątki.

 

W zasadzie, nie wiem nawet od czego zacząć chwalenie tego komiksu. Przede wszystkim, od pierwszej strony pokochałem tutejszą intrygę, gdyż jest odpowiednio szalona i dziwna, ale przy tym w pełni samoświadoma. To jedna z tych pozycji, która niekoniecznie stara się moralizować czytelnika, a po prostu dostarczyć mu odpowiednią dawkę dobrze podanej rozrywki. Ja przyznam, że niesamowicie się wciągnąłem i każdy zwrot akcji był dla mnie niesamowitym zaskoczeniem.

 

Nie działałoby to na mnie tak dobrze, gdyby nie świat przedstawiony. Przywołuje on na myśl te najbardziej groteskowe krainy (jak we wspomnianym Tokyo ghost), ale jednak stoi na własnych nogach. Świetnie zostały wykorzystane elementy życia na wielu planetach, w tym szczególnie Ziemi, która została porzucona, a mimo wszystko toczy się tam jakieś życie. Jest to też jeden z nielicznych cyberpunków, który nie opiera się tylko na nowoczesnej technologii, co także należy docenić.

 

Poza tym bohaterowie są naprawdę ciekawi, a szczególnie świetnie wypada protagonista. Wyjątkowo łatwo się z nim zżyć i przez całą jego drogę gdzieś mu w sercu współczułem. Na przełomie kolejnych zeszytów łatwo dostrzec, jak cała sytuacja go zmienia, ale twórca nie skręca w zbyt prostą ścieżkę, by zmienić go diametralnie i wciąż zostawia w nim to co najlepsze. Drugi tom kładzie nacisk na rozbudowanie postaci pobocznych, co również wypada solidnie.

 

Nowością nie będzie, jeśli powiem, iż rysunki są po prostu cudowne. W zasadzie mógłbym napisać jeden ładny akapit o szacie graficznej komiksów wydawnictwa NonStopComics i wklejać go do każdej recenzji, bo to się nie zmienia. Kreska i kolor działają wyśmienicie, dając nam ponownie ucztę dla oczu. Na to się nie patrzy, to się po prostu pochłania i jest to doświadczenie nadzwyczaj przyjemne.

 

Mam świadomość, iż jest to drugi tom, a ja mówię o tym jak o całości, gdyż ta historia jest dla mnie całością. Niemniej jednak, dla ludzi, którzy oczekują słów kilka na temat jakości tego tomu względem poprzedniego, wspomnę tylko, że wypada równie świetnie. Wciąż fabuła mknie niczym fani Diuny na nową ekranizację ich ukochanej książki, bohaterowie zostają fantastycznie rozwinięci, a świat robi jeszcze większe wrażenie. Więcej tego samego, co zdecydowanie wystarcza.

 

Nie mogę doczekać się już kolejnego tomu tej opowieści, który domknie ją już ostatecznie. Dawno nie pochłonęło mnie nic tak mocno, jak przygody naszego Pogodynka. Szczególnie zgodzą się ze mną zapewne Ci, którzy już drugi tom przeczytali i poznali zakończenie. Jeśli jednak ktoś nie miał jeszcze okazji dowiedzieć się co tam zaszło, to radzę nie marnować czasu i po prostu zaopatrzyć się we własny egzemplarz, bo zapewniam, że warto.

Maciej Baraniak – Poinformowani.pl

Maciej Baraniak

Student UEP na kierunku prawno-ekonomicznym. Prywatnie miłośnik różnych gatunków kina oraz komiksów z bardzo specyficznym gustem muzycznym.