Kobiety w służbie wojskowej i "Czułe wojowniczki" w reż. Mariji Stonyté [RECENZJA]
Grim Trainin/YouTube screen

Kobiety w służbie wojskowej i "Czułe wojowniczki" w reż. Mariji Stonyté [RECENZJA]

  • Dodał: Beata Pożarycka-Pamuła
  • Data publikacji: 03.11.2021, 19:10

Na Litwie w 2015 r., w odpowiedzi na możliwe zagrożenia ze strony sąsiedniej Rosji, została przywrócona zasadnicza służba wojskowa dla mężczyzn. Osoby w wieku od 19 do 38 lat, które nie zostaną do niej wezwane, mogą zgłaszać się jako ochotnicy. Wśród nich są również kobiety. Reżyserka Marija Stonyté zabiera widza do odizolowanej bazy wojskowej, gdzie trzy młode Litwinki przez okres dziewięciu miesięcy mieszkają i trenują w towarzystwie sześciuset mężczyzn. 

 

- Jeśli wyjdę za mąż założę buty wojskowe na ślub - śmieje się Ginetre. Karina nie wyobraża sobie utknąć za sklepową kasą lub w nudnym biurze. Agne chce być dobrą żołnierką, by w razie potrzeby chronić kraj. Wkrótce wszystkie makijaż zamieniają na kamuflaż. Żadna z nich nie chce być postrzegana przez mężczyzn jako dziewczyna, która udowodni, że jest tak dobra jak oni. Chcą bronić ojczyzny, realizując się przy tym zawodowo. Zdradzają, że każdemu w służbie jest ciężko, nie są w tym poczuciu wyjątkowe. Wszyscy wykonują intensywne ćwiczenia fizycznie, a wielogodzinny trening wymaga dodatkowo dobrej formy psychicznej. - Będą tu kręcić codziennie, więc może nie będziemy ciągle mówić o chuj wie jak ważnych sprawach?! - wybucha pewnego dnia Agne.

 

Dokument uzewnętrznia przemianę bohaterek. Początkowo entuzjastycznie nastawione do służby, poznają koszt postawienia na niezależność, w niezbyt sprzyjającej im organizacji. - Wiele z nas zgłasza się do wojska dla idei. Ale obrona kryje coś innego - śmierć. Celem jest zabicie drugiego żołnierza - konkluduje Karina. Reżyserka nie tylko uchwyciła rozterki bohaterek. Pokazała także ich losy po opuszczeniu wojskowej bazy. Nie każda chciała lub mogła wrócić do wojska. Pełne ciepła ujęcia kontrastują z szorstką musztrą. Widzimy, jak do bazy wlatują ptaki, przyglądamy się biedronkom maszerującym po karabinie. Dokument warto obejrzeć, nie tylko dla wyjątkowych ujęć, ale przede wszystkim, by zastanowić się nad tym, czy płeć w wojsku ma jakiekolwiek znaczenie?

 

Genderowa rewolucja czy miś na Krupówkach?

 

Coraz więcej dziewcząt i kobiet zasila szeregi służb mundurowych, a także dołącza do grup paramilitarnych i proobronnych. Tym samym obronność staje się w naszym regionie przestrzenią genderowej zmiany społecznej. Wątek ten został poruszony podczas spotkania w Kinie Muranów, po projekcji filmu w ramach 2. HER Docs Film Festival (27.10). Gdy komandor Bożena Szubińska, obecnie w stanie spoczynku, zasiliła szeregi Wojska Polskiego, panie pojawiały się tam sporadycznie. Był rok 1988 i kobiety zaczęto przyjmować, bo brakowało farmaceutów i dentystów w służbie. - Każdy się oglądał, gdy szłam w mundurze, co było krępujące. Przyjeżdżali dziennikarze i każdy chciał się kobietą pochwalić, zrobić zdjęcie niczym z  misiem na Krupówkach - wspomina.

 

Nowa fala militaryzmu zdecydowanie się sfeminizowała. Zgodnie ze statystykami Ministerstwa Obrony Narodowej, w 2005 roku 512 kobiet w czynnej służbie stanowiło 0,2% całości żołnierzy. W zeszłym roku mieliśmy już 8259 zawodowych żołnierek, a to aż 7,49% zasobów ludzkich wojska. - Kobiety zawsze były chętne do służby w Polsce, ale nie było ścieżek rozwoju, szkoleń. Dopiero, gdy w latach dwutysięcznych zmieniły się przepisy, dołączyło ich więcej - wyjaśniła kmdr Szubińska - Obecnie mamy dużo kobiet, które są sportsmenkami, często znanymi zawodniczkami, ale są także pielęgniarki, ratowniczki. W służbach specjalnych też są kobiety. Nie mogę przedstawić statystyk, bo są to informacje niejawne, ale są - zapewniła. 

 

Jak baba-generał?! Generał to ma być chłop!

 

Komandor Szubińska przyznaje, że zespoły, w których są kobiety, są lepszymi zespołami: - Tam, gdzie jest ich 17-30%, tam żołnierki stanowią zwartą grupę i cała drużyna współpracuje. Dodaje, że dowódcy, którzy wybierają się na misje, chwalą sobie mieszane zespoły. - To dlatego, że jesteśmy socjalizowane do współpracy, empatii, a mężczyzn nastawia się bardziej na rywalizację - wytłumaczyła. Nadużycia niestety wciąż występują. Niektórzy wojskowi są zdania, że kobiety nie opłaca się wysyłać na szkolenia, bo ta może zostać matką i zainwestowane pieniądze się zmarnują. Przez takie myślenie do tej pory nie mamy w Polsce żadnej żołnierki, która w czynnej służbie została mianowana na generała. Takie stopnie przyznawane są kobietom wyłącznie po wojnie, głównie powstańczyniom.

 

Po 2010 r. grupy paramilitarne i proobronne zaczęły znacząco się rozwijać. - Żyjemy w czasach postbezpieczeństwa. Sytuacja na Ukrainie, Gruzji czy cyberataki w Estonii zrodziły poczucie, że świat zrobił się niebezpieczny - wyjaśniła Weronika Grzebalska, autorka książki Płeć powstania warszawskiego. Socjolożka wskazała, że przez to ważne są miejsca dające poczucie wspólnoty, które dodatkowo robią coś dla innych. Wojska Obrony Terytorialnej zasila obecnie aż 18% kobiet. Generał Wiesław Kukuła, dowódca WOT, przewiduje, że jeśli obecny przyrost się utrzyma, to niedługo będzie ich 25%. Do organizacji paramilitarnych, jak przyznały panelistki, przedstawicielki płci żeńskiej, dołączają jednak chętniej niż do - konserwatywnego wciąż - wojska. 

 

Bezpieczeństwo a feminizm

 

- Bezpieczeństwem nie bardzo chciano się w feminizmie zająć. Teraz środowiska liberalno-lewicowe są w kontrze do obronności, a to jest błąd, chociażby w kontekście kryzysu uchodźczego - zwróciła uwagę Weronika Grzebalska. - We wszystkich państwach natowskich mężczyźni są większością i trzeba im wytłumaczyć, o co chodzi - przyznała kmdr Szubińska. Dlatego w 1999 r. w resorcie obrony narodowej utworzyła Radę ds. Kobiet. Organ zajmował się m.in. kwestiami przemocy i dyskryminacji w służbach mundurowych. Obecnie jego zadania przejął Komitet ds. Równego Traktowania. Żołnierka zaakcentowała jednak konieczność utworzenia zewnętrznej instytucji typu Rzecznik Służb Mundurowych, gdyż - jej zdaniem - tego typu naruszenia nigdy nie zostaną dostatecznie rozwiązane wewnętrznie. Na spotkaniu wskazano także na potrzebę założenia i rozwijania stowarzyszeń zajmujących się kwestią bezpieczeństwa, do której należeliby cywile. Przyznała, że sama chętnie dołączyłaby do takiej inicjatywy i zwróciła uwagę, że służby mundurowe mogłyby aktywizować kobiety wykluczone. - Bardzo ważne, żeby w sferze bezpieczeństwa były także kobiety, bo bezpieczeństwo dotyczy nas wszystkich - podsumowała.

Źródła: Kurier Wileński, Ministerwstwo Obrony Narodowej, dane.gov.pl