"Znajdujemy ich, gdy są już martwi", tom 1 [RECENZJA]
Zdjęcie własne

"Znajdujemy ich, gdy są już martwi", tom 1 [RECENZJA]

  • Dodał: Maciej Baraniak
  • Data publikacji: 21.11.2021, 13:46

Niedawno ukazał się drugi sezon serialu Miłość, śmierć i roboty, gdzie w jednym z odcinków podjęto temat pewnej wielkiej istoty, którą ludzie postanowili pociąć i sprzedawać na kawałki. Co ciekawe, w niewielkim odstępie czasowym, Al Ewing napisał bardzo podobną historię, która właśnie ukazała się na naszym rynku dzięki wydawnictwu NonStopComics.

 

Znajdujemy ich, gdy są już martwi opowiada historię czteroosobowej załogi statku kosmicznego, zajmującej się ćwiartowaniem zwłok nieznanych bogów. Żyje ona w świecie, w którym cała gospodarka została skonstruowana wokół pozyskanych surowców, a korporacje coraz bardziej utrudniają ich wydobycie. W pewnym momencie jeden z bohaterów zechce odnaleźć żywego boga, aby zrozumieć kim są te istoty.

 

Przyznam szczerze, że ta pozycja jest dość osobliwa i niejednoznaczna. Zacznę więc od lepszej strony tego komiksu, którą jest niewątpliwie klimat. Większość wydarzeń ukazana jest w ramach przestrzeni statków i za każdym razem czułem tę klaustrofobiczną aurę, panującą wszędzie. Wszystko jest małe, obskurne, ale przede wszystkim nieprzyjemne. Działa to szczególnie dobrze w kontraście do wielkich bogów, wzbudzających w nas przerażenie swoim ogromem.

 

Poza tym, świat przedstawiony jest naprawdę intrygujący. Już sam koncept eksploatowania zwłok w celu zdobycia niezbędnych surowców wygląda cudownie, ale Al Ewing nie spoczywa tylko na tym. Wykorzystuje go, aby pokazać różne dylematy moralne, w tym przede wszystkim rozterki na temat ludzkiej egzystencji. Warto przy tym zaznaczyć, iż ukazano nam dopiero fragment większej całości i szczerze mówiąc, nie mogę się doczekać, aby poznać tego więcej.

 

Niestety już tutaj muszę odrobinę ponarzekać. Przede wszystkim czuję, że ten świat jest zbyt duży i zwyczajnie mnie przerósł. Zdaję sobie sprawę, iż historie Sci-fi wymagają dużej ilości ekspozycji, natomiast tutaj pożarło to znaczną część opowieści. W szczególności po ostatnim przeczytaniu Isoli, mam szczere obawy o powtórkę z niezbyt przyjemnego doświadczenia, gdzie wszystkie elementy zostały przyćmione przez ogrom historii świata, który ostatecznie i tak nie został w żaden sposób wykorzystany.

 

Bo ze smutkiem przyznaję, iż ten komiks nie ma w zasadzie bohaterów. Niby Al Ewing stara się tutaj napisać jakieś ciekawe relacje i dać motywacje wszystkim postaciom, ale w gruncie rzeczy nie działa to najlepiej. Oczywiście znajdą się ludzie, którzy stwierdzą, że się mylę albo po prostu nie mam pojęcia o tym jak powinien działać ten gatunek, lecz ja po prostu mówię co czuję. Szczególnie męczyły mnie sceny retrospekcji, gdzie na siłę starano się podbudować konflikty, które po prostu nie działały.

 

Żeby jednak nie było zbyt smętnie, to najlepszy kąsek zostawiłem na koniec. Są nim oczywiście rysunki. Jak zwykle pozwolę sobie przypomnieć, że NonStopComics brzydkich rzeczy po prostu nie wydaje. Jeśli coś pojawia się w ich ofercie to musi być śliczne wizualnie i tutaj widać to w zasadzie na każdej stronie. Mogę ponarzekać na scenariusz, ale i tak przyznaję, iż obserwowało mi się tę historię z olbrzymią przyjemnością. Oczywiście kolory również są przepiękne, a  dodarkowa pochwała należy się szczególnie za operowanie nimi tak, aby ułatwiały nam rozróżnianie konkretnych postaci już od samego początku.

 

Jak wspomniałem, Znajdujemy ich, gdy są martwi, to pozycja zwyczajnie trudna w ocenie. Ma przepiękne rysunki, rewelacyjny klaustrofobiczny klimat i intrygujący świat z olbrzymim potencjałem dla dalszych rozdziałów tej opowieści. Niestety te elementy przyćmiły bohaterów, którzy zwyczajnie zaginęli gdzieś po drodze, a ich brak może wielu osobom doskwierać. Dla mnie jest to pozycja z olbrzymim potencjałem, lecz póki co trudno mi powiedzieć, czy twórca ten potencjał odpowiednio wykorzysta.

Maciej Baraniak – Poinformowani.pl

Maciej Baraniak

Student UEP na kierunku prawno-ekonomicznym. Prywatnie miłośnik różnych gatunków kina oraz komiksów z bardzo specyficznym gustem muzycznym.