"Coś zabija dzieciaki", tom 3 [RECENZJA]
Zdjęcie własne

"Coś zabija dzieciaki", tom 3 [RECENZJA]

  • Dodał: Maciej Baraniak
  • Data publikacji: 22.11.2021, 22:09

James Tynion IV został tegorocznym laureatem nagrody Eisnera w kategorii Najlepszy Twórca. W związku z tym, warto pochylić się nad jego serią Coś zabija dzieciaki, która właśnie dobiegła końca.

 

Coś zabija dzieciaki to tajemniczy horror osadzony w małym, amerykańskim miasteczku. Nieznana bohaterka przybywa do tej miejscowości, aby rozwiązać sprawę enigmatycznych mordów tutejszych dzieci. Jak się wkrótce okaże, jest to powiązane z pewnymi nadnaturalnymi kreaturami, których unicestwianiem zajmuje się nasza protagonistka.

 

Osobiście muszę przyznać, że nie przepadam za stylem tego twórcy. Żaden z jego komiksów nie porwał mnie na tyle, bym faktycznie mógł zrozumieć skąd dostał tak ważną nagrodę. Szczególnie patrząc na dorobek pozostałych nominowanych scenarzystów w tym roku, można było się zastanowić, iż coś tutaj ewidentnie nie zadziałało tak jak powinno. Niemniej jednak i tak Coś zabija dzieciaki polecę. 

 

Bo tak się składa, że to najlepsze co czytałem spod pióra tego twórcy. Jasne, po poprzednim akapicie nie brzmi to zbyt przekonująco, natomiast to ten komiks, przy którym możemy dostrzec Tyniona IV w pełnej krasie. Nikt nigdy nie powie, że ktoś mu czegoś zabronił, gdyż to jego autorski projekt, gdzie nie musi wykreślać coraz to kreatywniejszych pomysłów, bo wydawca boi się o odbiór fanów. W ten sposób każdy człowiek, który chce poznać tego twórcę, będzie w stanie to zrobić, a przez coraz większą ilość wychodzących tytułów spod jego pióra, będzie to wręcz zalecane.

 

Dla mnie natomiast był to jeden z tych komiksów, który ani mnie specjalnie nie znużył, ani nie porwał. Ot, miła historyjka o której mogę powiedzieć, że świat był całkiem ciekawy, bohaterowie nieźle napisani, a przez całość płynie się, niczym małym stateczkiem po morzu. Spokojnie, bezpiecznie i do celu. Na horyzoncie widać co prawda jakieś chmurki zbyt irracjonalnych pomysłów, lecz żadna ostatecznie nie stanowi większego zagrożenia dla naszego rejsu, będącym po prostu miłą i luźną przygodą.

 

Żeby ktoś jednak zbytnio nie rozmarzył się za bardzo po moim porównaniu, to zechcę to tutaj podkreślić - to jest prawdziwy horror. Brutalny, krwisty i nie mający żadnych skrupułów w pokazywaniu pociętych ludzi. Tutaj mogę zdecydowanie znaleźć zaletę, bowiem jeśli ktoś lubi po prostu takie klimaty horrorowe, gdzie enigmatyczny świat i bohaterowie są na pierwszym planie, to powinien bawić się fantastycznie.

 

Jeśli ktoś czyta moją recenzję pierwszy raz, to pragnę zaznaczyć, iż uwielbiam warstwę wizualną każdego komiksu wydawnictwa NonStopComics. Już nieraz proponowałem, że stworzę jeden akapit, który będę tylko ciągle przeklejał, bo nic się tutaj nie zmienia. Wszystko cieszy oko i nawet jeśli będę zrzędził na historię, to rysunki pochwalę. No i tak jest i tym razem, także spokojnie mogę rzec iż, ponownie nie mam zastrzeżeń.

 

A jeśli ktoś przyszedł tutaj tylko po to, żeby dowiedzieć się, czy warto kupić stricte trzeci tom, to odpowiem, że to zależy. Bo jeśli te dwa pierwsze tomy się komuś podobały i chwycił go chociażby klimat, to na pewno spodoba mu się reszta. Jeśli ktoś martwił się o jakość rozwinięcia tajemnic, to tutaj także się nie rozczaruje, gdyż co nieco się wyjaśnia i ładnie pchnie fabułę do przodu. Aczkolwiek dla pozostałych, którym większość elementów nie podeszła mogę powiedzieć, że w sumie warto jeszcze ten trzeci tom sprawdzić, by zobaczyć domknięcie tego rozdziału, a najwyżej po prostu nie sprawdzać kolejnej, już zapowiedzianej serii.

 

I to w sumie tyle. Coś zabija dzieciaki, to całkiem przyjemna rzecz, którą na pewno warto sprawdzić, aby poznać sposób pisania tegorocznego zdobywcy nagrody Einsnera, a także jeśli ktoś lubi brutalne i mroczne horrory. W przeciwnym razie będzie to po prostu miły zapychacz, mogący umilić nam podróż pociągiem, lecz prawdopodobnie nie zostanie nam w pamięci jako coś wybitnego.

Maciej Baraniak – Poinformowani.pl

Maciej Baraniak

Student UEP na kierunku prawno-ekonomicznym. Prywatnie miłośnik różnych gatunków kina oraz komiksów z bardzo specyficznym gustem muzycznym.