"Diuna: Ród Atrydów", tom 1 [RECENZJA]
Zdjęcie własne

"Diuna: Ród Atrydów", tom 1 [RECENZJA]

  • Dodał: Maciej Baraniak
  • Data publikacji: 30.11.2021, 19:01

Po niewiarygodnie udanej filmowej ekranizacji Diuny, przyszedł czas na kolejną pozycją, przenoszącą klasykę literatury na inne medium. Mowa tu co prawda o prequelu, nazwanym Ród Atrydów, który w formie komiksowej opowiada nam o przeszłości Ojca Paula, czyli niejakiego Leto Atrydy.

 

Diuna: Ród Atrydów to prequel oryginalnej Diuny, osadzony na kilkanaście lat przed wydarzeniami z książki. Tak jak wspomniałem, obserwujemy w nim losy Leto, lecz poza nim pojawi się także wiele innych, znanych twarzy. W związku z tym, od razu powiem, iż lepiej zaznajomić się z czymkolwiek wcześniej, aby natłok nieznanych twarzy nie przytłoczył. Może być to film, może książka, a nawet powieść graficzna pomoże, byle sprawdzić ten komiks z jakąś wiedzą wcześniej.

 

Szczerze przyznam, że ostatnio chłonę świat Diuny całymi garściami. Sprawdziłem już powieść graficzną, film, a od dobrego miesiąca przymierzam się do przeczytania książki. Nie powinno więc nikogo zdziwić, że z wielką przyjemnością przyjąłem wieść o wydaniu prequela w formie komiksu, od wydawnictwa, którego tytuły sprawdzam regularnie. No i na szczęście, po raz kolejny się zachwyciłem.

 

Zacznę więc od największej zalety, którą jest niewątpliwie świetny rozwój uniwersum. Podczas trwania historii spotkamy wiele postaci, które przewinęły się choćby na chwilę w oryginalnej historii, lecz tutaj poznajemy ich trochę bardziej wnikliwie. Wreszcie otrzymali miejsce, dzięki któremu jeszcze łatwiej nam ich polubić, a przede wszystkim zrozumieć. To jeden z tych prequeli, gdzie faktycznie rozumiem intencje jego stworzenia i z przyjemnością go chłonąłem.

 

I tutaj przechodzimy do najważniej rzeczy, jaką jest ekspozycja. Bowiem dla fanów tego świata, nawet takich jak ja, a wręcz szczególnie dla nich, będzie to tytuł rewelacyjny. Dostajemy mnóstwo mechanik świata, wystawionych wręcz na pięknej, złotej tacy, z której zajadamy się niczym Baron po przejęciu bazy Leta. Jest w tym mnóstwo ciekawych smaczków, dzięki czemu opowieść zyskuje wiele barw.

 

Niestety dla niektórych może to działać na niekorzyść. W końcu ekspozycja zabiera miejsce akcji, której tutaj jest chyba mniej, niż w oryginalnej Diunie. Pewnie pojawią się głosy oburzenia w tym względzie, jednak mi to w żadnym stopniu nie przeszkadzało, gdyż Diuna słynie z powolnego budowania fabuły. Tutaj nikt się nie spieszy, a stara się spokojnie i powoli prowadzić narrację, z czym zapewne fani już się oswoili. Ale jeśli nie, to radzę się zwyczajnie przygotować, gdyż to opowieść dla wytrwałych.

 

Oczywiście rysunki jak zawsze są przepiękne. W tak istotnej historii, kreska jest szczególnie ważna, aby odpowiednio poddać się klimatowi i stać się częścią tego świata. Na szczęście tak też się stało, dzięki czemu bardzo łatwo się to wszystko chłonie, a ściany dialogów są okryte śliczną warstwą graficzną.

 

Diuna: Ród Atrydów to porządny prequel, który dopowiada bardzo ciekawe smaczki, samodzielnie będąc po prostu ciekawym komiksem. Masa ekspozycji może niektórych wystraszyć, ale zapewniam, że jeżeli ktoś jest fanem tego świata, niezależnie czy początkującym, czy weteranem, to będzie zachwycony po zakończeniu czytania. Ja z czystym sumieniem mogę powiedzieć, iż jestem zachwycony i z niecierpliwością czekam na więcej.

Maciej Baraniak – Poinformowani.pl

Maciej Baraniak

Student UEP na kierunku prawno-ekonomicznym. Prywatnie miłośnik różnych gatunków kina oraz komiksów, a przy tym mający bardzo specyficzny gust muzyczny.