Spektakl "Mąż mojej żony" [RECENZJA]
Dariusz Niebudek Management/ YouTube Screenshot

Spektakl "Mąż mojej żony" [RECENZJA]

  • Dodał: Natalia Zoń
  • Data publikacji: 23.11.2021, 19:16

Co się może stać podczas spotkania dwóch mężczyzn, których łączy wspólna żona? Dariusz Niebudek i Dariusz Wiktorowicz z Formacji Artystycznej KANDYD 2 w spektaklu Mąż mojej żony autorstwa Miro Gavrana udowodnili, że… cóż, w sumie to wszystko. 

 

Zeflik (Dariusz Niebudek) to Ślązak, który mieszka we Frankfurcie. Pewnego dnia odwiedza go elegancki mężczyzna z Warszawy, Edmund (Dariusz Wiktorowicz). Zeflik i Edmund (lub jak kto woli – Etmund) to całkowite przeciwieństwa. Ten pierwszy świetnie gotuje, jednak niekoniecznie po drodze mu ze sprzątaniem. Jest wysportowany, wszędzie go pełno i szybciej mówi niż myśli. Ten drugi natomiast odwrotnie – ze sprzątaniem nie ma problemu, jednak gotować po prostu nie umie. Jest stonowany, każdy jego ruch jest wyważony, a wypowiedziane słowa długo przemyślane.

 

Mężczyźni się wcześniej nie znali, więc Zeflika tym bardziej dziwi wizyta nietypowego gościa. Najpierw bierze Edmunda za inspektora, który chce mu dać mandat. W trakcie rozmowy wychodzi jednak na jaw, że Helena jest żoną ich obu. Kobieta lubi porządek, ale i dobrze zjeść. Zeflik i Edmund tworzą więc dla niej idealną całość. 

 

Gdy Zeflik dowiaduje się prawdy, najpierw wpada w istny szał. Wybiega ze sceny, przeklina Helenę na czym świat stoi. Edmund w tym czasie cierpliwie czeka, bo to właśnie taki typ człowieka. Zresztą on już zdążył przetrawić wiadomość o drugim mężu i przeżyć sam wszystkie stany, które czekają Zeflika.   

 

A później… w grę wchodzi alkohol. I tu zaczyna się już prawdziwa zabawa. Kieliszek za kieliszkiem, butelka za butelką. Raz, dwa, trzy i chlup. Coraz większy stan upojenia prowadzi do coraz to ciekawszych pomysłów i rozmyślań. 

 

Postacie analizują wszystkie możliwe, najlepsze dla nich, rozwiązania. Zabić się? Nie, może jednak ją, przecież ta baba zasługuje na to. A może jednak nikogo nie zabijać, ale … no właśnie. Im dalej, tym ich wymysły robią się coraz ciekawsze. Nie brakuje także rozmów o tym, jak poznali swoją wspólną żonę czy po prostu zwykłego narzekania na Helenę. W końcu - kto ich lepiej zrozumie, jak nie oni sami?

 

Mąż mojej żony to przezabawny spektakl. Dariusz Wiktorowicz i Dariusz Niebudek idealnie wcielili się w dwóch tak różnych od siebie mężczyzn, którzy (z małą pomocą alkoholu) znajdują nić porozumienia. Tworzą duet doskonały i widać, że na scenie czują się jak ryby w wodzie, co potwierdzają coraz to głośniejsze salwy śmiechu na widowni. 

 

Natalia Zoń – Poinformowani.pl

Natalia Zoń

Miłośniczka teatru, a szczególnie musicali. Gdy akurat nie jest w teatrze, czyta i pisze o kulturze. Wielbicielka dobrej muzyki, szczególnie tej odtwarzanej z winyli. E-mail: nataliazon@icloud.com