FRANKY i album „#lubiecie” [RECENZJA]
FRANKY/ YouTube Screenshot

FRANKY i album „#lubiecie” [RECENZJA]

  • Dodał: Natalia Zoń
  • Data publikacji: 13.06.2022, 21:35

Nietuzinkowe połączenia muzyczne, przemyślane teksty i wyjątkowy wokal tworzą kompozycję idealną – zarówno na imprezy, jak i do posłuchania w domu. #lubiecie Franky'ego to gwarancja dobrej energii już od pierwszych dźwięków. 

 

Franky (wł. Kamil Franczak) prace nad solowym albumem rozpoczął na początku 2018 roku, w ścisłej współpracy z producentem Danielem Cebulą-Oryniczem. Album #lubiecie jest połączeniem electro-popu z elementami funky, soulu, r’n’b, a nawet rapu.

 

Przedpremierowy koncert, który odbył się we wrześniu 2021 roku, dał już przedsmak tego, co będzie można usłyszeć na płycie. Jednocześnie sprawił także, że czekałam na nią z niecierpliwością, aby móc posłuchać wszystkich piosenek w domowym zaciszu. A potem jeszcze raz i jeszcze raz, i tak w kółko, bo muzyka Franky’ego uzależnia i nie da o sobie tak szybko zapomnieć. 

 

Trzeba przyznać, że debiutancki solowy album Franky’ego jest niezwykłym wejściem na polską scenę muzyczną. Pierwszy utwór z albumu pt. vibe to bardzo klimatyczna, powtarzana mantra, która zaprasza słuchaczy do wejścia w ten przepełniony pozytywną wibracją świat. #lubiecie, będący równocześnie tytułem całego wydawnictwa, to poruszająca piosenka o uczuciach do drugiej osoby, utrzymana w bardziej spokojnych tonach. Pozostając w wolniejszych klimatach, przychodzi czas na kadr. Hipnotyzujące dźwięki z lirycznym tekstem układają się w piękną całość. 

 

tag jest zdecydowanie bardziej dynamiczny. Mocno słychać w nim electro brzmienie ze świetnym łącznikiem pomiędzy zwrotkami i niebanalnym tekstem. trip to prawdziwy wulkan energii. Słuchając jej, łatwo przywołać wspomnienia z wycieczek czy wyjazdów, na których działy się różne szalone rzeczy. trip jest właśnie swego rodzaju zapiskiem jednej z takich przygód. 

 

Jedynym duetem na tym albumie jest peszt. Głos Franky’ego z głosami Małgorzaty Janek i Karoliny Micor z Wild Whispers idealnie się dopełniają i tworzą magiczną całość. Zwrotki po polsku, które brzmią jakby było się w jakimś transie, przenikają się z tymi po angielsku, bardziej żywszymi i namawiającymi, aby bez stresu żyć tak jak się chce. góra natomiast była pierwszym singlem promującym album. Szalenie pozytywny utwór zdaje się idealnie oddawać energię artysty, która zdecydowanie udziela się słuchaczom. 

 

Zbliżając się powoli do końca płyty, mamy lustrację. Zdarzyło Wam się kiedyś spojrzeć w lustro i stwierdzić, że to nie siebie tam widzicie, a kogoś wykreowanego, aby przypodobać się innym? To piosenka o spojrzeniu w głąb siebie. Boleśnie prawdziwa i piękna, całkowicie do mnie przemawia i tekstem i warstwą muzyczną.

 

Last but not least, czyli marazm. Rapowe zwrotki są rozważaniem na temat tytułowego marazmu. Refren jednak przekornie jest bardzo optymistyczny i poruszający temat akceptacji siebie. W mojej skórze mi dobrze jest – śpiewa artysta, jednocześnie kończąc tym pozytywnym akcentem całe wydawnictwo. 

 

Franky zabiera swoich słuchaczy w czasem zwariowaną, czasem bardziej liryczną, ale cały czas bogatą w zaskakujące formy, podróż pełną wrażeń i muzycznych doznań. #lubiecie to album nietypowy i pozytywnie wyróżniający się na rynku muzycznym. Elektryczny, ale i bardzo klimatyczny. Szczery i przemyślany w każdym calu. Wpadający w ucho i niedający o sobie zapomnieć. Zdecydowanie jest to kandydat do najlepszej płyty tego roku. 

 

Album #lubiecie jest dostępny we wszystkich serwisach streamingowych. Fizyczną wersję albumu można zakupić na oficjalnej stronie Franky’ego oraz w kasie Teatru Rozrywki w Chorzowie. 

Natalia Zoń – Poinformowani.pl

Natalia Zoń

Miłośniczka teatru, a szczególnie musicali. Gdy akurat nie jest w teatrze lub na koncercie, czyta i pisze o kulturze. Wielbicielka dobrej muzyki, zwłaszcza tej odtwarzanej z winyli. E-mail: nataliazon@icloud.com