„Nawiedzony dom” [RECENZJA]
Martyna Koczorowska

„Nawiedzony dom” [RECENZJA]

  • Dodał: Martyna Koczorowska
  • Data publikacji: 04.08.2022, 20:05

Od jakiegoś czasy wyjątkowo chętnie sięgam po zbiory opowiadań, ponieważ w ten sposób mogę poznać warsztat pisarski wybranego autora. Krótki metraż wymaga nadzwyczaj przemyślanych pomysłów i ogromnego wyczucia językowego. W związku z tym z chęcią przeczytałam opowiadania autorstwa Virginii Woolf.

 

Nawiedzony dom to zbiór krótkich dzieł, o przeróżnym charakterze i tematyce. Pochodzą z całego okresu twórczości pisarki, a niektóre z nich nigdy nie były publikowane. Możemy dzięki nim zrozumieć, w jaki sposób Virginia postrzegała otaczający ją świat i poznać jej marzenia dotyczące życia. Autorka zawarła w utworach także swoje przemyślenia wobec kwestii egzystencjalnych czy politycznych. 

 

Jak to zazwyczaj bywa przy takich książkach, część dzieł mnie zachwyciła, wobec innych mój entuzjazm nie jest aż tak duży. Opowiadania zostały pogrupowane według czterech okresów w twórczości pisarki. Pierwszy z nich rozpoczyna się na początku XX wieku, ostatni zaś w 1940 roku. Sprawia to, że wyraźnie widoczny jest proces, podczas którego autorka zdobywała swoje doświadczenie. Dlatego, w moim odczuciu, opowiadania z późniejszego okresu były odważniejsze i lepiej dopracowane.

 

Za swoje ulubione utwory uważam Towarzystwo, Nawiedzony dom oraz Wdowę i papugę. Jednakże są to odczucia bardzo osobiste, a różnorodność, z jaką się spotkałam może pozwolić każdemu odnaleźć w prozie Virginii swoją cząstkę. Według mnie wymienione wyżej dzieła należały do najlepszych, sporo pojawiło się tych dobrych, lecz trafiły się takie, których raczej nie zapamiętam. Były to przede wszystkim bardzo krótkie i urywane zapiski, będące zlepkiem przemyśleń, które wykraczały bardzo daleko i trudno było mi odnaleźć w nich sens. 

 

Cecha, którą odnalazłam w każdym z opowiadań, to wyjątkowy sposób opisywania przez autorkę rzeczywistości i rozkładania na najmniejsze elementy tego, co z pozoru banalne i oczywiste. Virginia Woolf potrafiła snuć szeroko zakrojone przemyślenia, które rozpoczęła zauważona w ścianie dziura. Muszę przyznać, że czytanie jej prozy jest wyjątkowo interesujące w kontekście tego, jak specyficznie autorka postrzegała świat. Podróż po jej myślach, jaką przebywamy podczas lektury, przyciąga i w niewytłumaczalny sposób intryguje. 

 

Nawiedzony dom jest zatem perfekcyjnym odzwierciedleniem wyjątkowego kunsztu językowego, a całość, pomimo kilku nieudanych utworów, czyta się wyśmienicie. Szczególne miejsce w moim sercu będą miały wyżej wymienione opowiadania, które obudziły we mnie największe emocje. Spotkanie z tak wysoką wrażliwością na świat, a także wyśmienitym operowaniem językiem sprawiło, iż miałam do czynienia z wyjątkową książką, której warto poświecić swoją uwagę.