George R.R. Martin stanowczo o zmianach w adaptacjach wprowadzanych przez Hollywood
imdb.com

George R.R. Martin stanowczo o zmianach w adaptacjach wprowadzanych przez Hollywood

  • Dodał: Emilia Wójcik
  • Data publikacji: 02.11.2022, 08:00

George R.R. Martin, znany głównie z cyklu powieści Pieśń lodu i ognia, na którego podstawie powstał niezwykle popularny serial Gra o tron od HBO, w ostatnich dniach wziął udział w dyskusji z Neilem Gaimanem (Sandman). Twórca świeżego hitu Netflixa poruszył z autorem m.in. tematy dotyczące jego dobytku, zarówno jako pisarza, jak i producenta.

Jedną z napomkniętych w wywiadzie kwestii było tworzenie adaptacji filmowych lub serialowych książek we współczesnym Hollywood. Martin, mając dotychczas doświadczenie nie tylko prozaika, lecz także scenarzysty przenoszącego treści na ekran, zwrócił uwagę na jeden problem dominujący wśród filmowców, w jego opinii rażący. Pisarz fantasy określił wręcz obowiązkiem wierność materiałowi źródłowemu. W dalszym ciągu czytamy:

Jak wiernym trzeba być? Niektórzy ludzie w ogóle tego nie czują. Jest takie powiedzenie, które krąży - Zamierzam zrobić to po swojemu. Wręcz go nie cierpię. I sądzę, że Neil prawdopodobnie też go nienawidzi.

W tej sprawie Gaiman przyznaje Martinowi słuszność, bowiem w całej swojej karierze współpracował z licznym sztabem, stawiającym sobie za cel własną interpretację. Wspomniał również, że większość z członków ekip filmowych nie czytała komiksu (Sandman - przyp. red.) przed podjęciem się zaaranżowania go na wizji. Sfinalizowanie pierwszego sezonu sprawiło mu wiele radości, co pisarz skwitował, krzycząc do publiczności: Chcemy drugiego sezonu!

Autor cyklu Pieśń lodu i ognia w dalszej części rozmowy kontynuował podjęty wątek. Różnice między wersją książkową a filmową lub serialową są nieuniknione i w mniejszej lub większej ilości będą pojawiać się zawsze. Problem w tym, że coraz częściej zaprowadzanych zmian jest mnóstwo, a ich uzasadnienia trudno się doszukać w fabule. Tu został przytoczony przykład porozumienia i słusznej współpracy między showrunnerami i autorem oryginału - podczas jego prac nad The Last Defender of Camelot Rogera Zelaznego do odcinku Strefy mroku zaistniały ograniczenia budżetowe. Należało wspólnymi siłami zadecydować o rezygnacji ze zwierząt albo wyszukanych ujęć scen batalistycznych. Za telefoniczną zgodą odrzucono zaangażowanie koni.

Źródło: variety.com

Emilia Wójcik

Studentka Wydziału Prawa i Administracji na Uniwersytecie Warszawskim. Moje pasje to: historia starożytna i geneza orientalnych kultur, filozofia i zoologia