Niby Pantera, ale pazura brak - „Czarna Pantera: Wakanda w moim sercu” [RECENZJA]
Marvel/YouTube

Niby Pantera, ale pazura brak - „Czarna Pantera: Wakanda w moim sercu” [RECENZJA]

  • Dodał: Maciej Baraniak
  • Data publikacji: 14.11.2022, 21:54

Choć ostatnimi czasy Marvel nie dawał nam zbyt udanych treści, to wielu wierzyło, iż Ryan Coogler uratuje sytuację studia. Pierwsze opinie zza oceanu były niezwykle optymistyczne, więc nadzieje były jeszcze większe i cóż... ja po prostu zapraszam na kolejny roast.

 

Czarna Pantera: Wakanda w moim sercu opowiada dalsze losy mieszkańców Wakandy. Po tajemniczej stracie T'Challi, rodzina królewska musi się pozbierać, aby bronić swojego terytorium. Jak się bowiem okaże, za rogiem stoi nowy przeciwnik w postaci tajemniczego Namora.

 

Zacznę od największego zaskoczenia, którym jest motyw żałoby. Wielu, w tym oczywiście ja, obawiało się, iż przepisywany na szybko scenariusz odbije się czkawką na fabule, lecz ostatecznie tak nie jest. Wątek ten jest niezwykle angażujący i ograny z niezwykłą subtelnością. Czuć, że był na niego pomysł i nie widać tutaj większych problemów, a wręcz idzie się nim zainteresować.

 

Za to problemy czuć właściwie w każdym innym momencie fabuły, gdyż scenariusz to jeden wielki syf. W teorii mamy dostać wielki konflikt dwóch królestw, mających wspólne cele, lecz w praktyce to po prostu klasyczne mambo-jambo bez jakiejkolwiek spójności. Im bliżej napisów końcowych, tym głupota większa, a niektóre momenty doprowadziły mnie nawet do niezamierzonego śmiechu. Nie tak się pisze skrypty.

 

Szczególnie wybija się w tym postać Namora, który to najpierw jest przedstawiany jako sensowny antagonista, aby potem stać się wręcz karykaturą. Na pewnym etapie brakowało tylko sceny wyciągnięcia klasycznego guzika z napisem Koniec świata, w celu złowieszczego zaśmiania, by chwilę później zginąć z ręki naszych bohaterów. Pamiętacie może te czasy, gdy Marvel starał się dodać trochę głębi swoim złoczyńcom? No to już tego nie robi.

 

Czuć jednak pomysł na Atlantydę, gdyż prezentuje się ona naprawdę świetnie. Sam pomysł, aby połączyć ją z aztecką kulturą był strzałem w dziesiątkę i stroje czy ogólny wygląd postaci wypadły rewelacyjnie. Widać, że Marvel nie skąpił pieniędzy i pewnie już zaciera rączki, aby przytulić statuetkę za najlepszą charakteryzację. Może i zasłużoną, bo w sumie robotę odwalono solidną, podtrzymując tradycję poprzednika (czego nie można powiedzieć o antagoniście...).

 

I to wszystko nawet by mnie urzekło, gdybym coś zobaczył. Ale niestety nie, bo Marvel nie dba o terminy i widzę SZAROŚĆ. Szarość jasna, szarość ciemna, dosłownie każdy odcień szarości tutaj otrzymujemy. Atlantyda jest więc ciemno-szara, a Wakanda jasno-szara. Oczywiście wciąż cierpiał przy tym sztab ludzi, którzy pewnie zarywali nocki, abyśmy mogli to dostać w terminie, ale niestety ich poświęcenie na nic się zdało. Jeśli na tegorocznej gali Oscarów pojawi się kategoria Najbardziej szarego filmu, to zdecydowanie mam kandydata, choć konkurencja jest silna.

 

Zresztą podoba mi się, jak był montowany pierwszy zwiastun, aby jak najmniej tej szarości pokazać. Było ładnie, kolorowo i zewsząd słychać było zachwyty Jaki to jest piękny zwiastun, jakiż to będzie dobry film. I zwiastun faktycznie był ładny, więc dwie minuty w filmie również były ładne, ale ten film trwa PRAWIE 3 GODZINY. Naprawdę dla dwóch minut nie musiałem iść do kina. Choć David Lynch by tego nie pochwalił, to telefon by wystarczył.

 

Nie polubiłem się z nową Czarną Panterą. Ma ten film swoje momenty i nie zamierzam udawać, że ich nie widzę, aby jechać po tym filmie dla samego faktu krytyki. Irytuje mnie jednak, iż mało osób zwraca uwagę na te błędy, które zdecydowanie są i  przy innych produkcja byłyby srogo wypominane. To wciąż szarobury film Marvela z miejscami idiotyczną fabułą, obiecujący nam świetnego kebaba z kraftowym mięsem, a dający nam ostatecznie kulę mocy od osiedlowego Turka. Niby fajnie, bo jednak coś dostaliśmy, ale zawód całkiem spory.

Maciej Baraniak – Poinformowani.pl

Maciej Baraniak

Student UEP na kierunku prawno-ekonomicznym. Prywatnie miłośnik różnych gatunków kina oraz komiksów, a przy tym mający bardzo specyficzny gust muzyczny. E-mail: maciej-baraniak@wp.pl