„Zwyczajne potwory” [RECENZJA]

„Zwyczajne potwory” [RECENZJA]

  • Dodał: Martyna Koczorowska
  • Data publikacji: 25.05.2023, 19:51

Książek fantasy nigdy nie za wiele, a tak obszerne tytuły jak ten zapewniają rozrywkę na długie godziny. 

 

Rok 1882. W instytucie mieszczącym się na północ od Edynburga osobliwy naukowiec gromadzi obdarzone niezwykłymi zdolnościami sieroty. W Londynie dwójkę takich dzieci tropi ponury prześladowca, człowiek o ciele utkanym z dymu. Szesnastoletni Charlie Ovid sam się uzdrawia – nawet wbrew własnej woli. Mały Marlowe zaś lśni dziwnym niebieskim światłem. Potrafi też roztapiać lub uzdrawiać ciało. Obaj chłopcy trafiają do Szkocji przewiezieni tam przez dwoje doświadczonych detektywów. Wędrówka rozpoczęta na londyńskich ulicach zaprowadzi ich na teren upiornej posiadłości pod Edynburgiem. W tym miejscu świat żywych i świat umarłych są o krok od katastrofalnego zderzenia.

 

 

Ten tytuł na tle innych zdecydowanie przebija się klimatem, który wpada czasami w gatunek grozy. Bardzo dobrze wypada umiejscowienie historii w 1882 roku, które pogłębiało wrażenie otaczającej bohaterów tajemnicy. Wszystko to złożyło się na książkę przepełnioną magią i tajemnicą. W ten sposób powstało dzieło stojące na granicy fantasy oraz horroru. 

 

Świetnie łączy się to ze zdolnościami dzieci, ale też trwającą walką, aby uchronić świat przed zbliżającą się apokalipsą. Nietypowe umiejętności dzieci to najciekawszy punkt tej książki, a zapewniam, że podczas czytania szybko zżyjecie się ze wszystkimi postaciami. Chociaż tytuł określany jest jako young adult, to szczerze mogę powiedzieć, że nawet dorosły będzie zadowolony z tej lektury. Naprawdę sporo tutaj akcji, a świat został niezwykle rozwinięty i pogłębiony. Chociaż momentami miałam wrażenie, że zmierzamy ku utartym schematom, to książka w kilku miejscach mnie zaskoczyła. Po przeczytaniu czuję, że zapowiada się tutaj świetna seria, prowadzona w oryginalnym świecie. 

 

Pomimo umiejscowienia fabuły autor pisze niezwykle przyjemnie i jest to książka nawiązująca językiem do tamtych czasów. Można brać to jako pewien minus, ale ja uważam, że niekoniecznie było to potrzebne. Dzięki temu książkę czytałam szybko i mogłam dać się pochłonąć temu genialnemu światu oraz przerażającej przygodzie, jaka czekała na bohaterów. 

 

Zwyczajne potwory to bardzo dobre fantasty z elementami horroru, które zadowoli fanów tego gatunku. 

Tytuł: Zwyczajne potwory

Autor: J. M. Miro

Tłumaczenie: Wojciech Szypuła

Data premiery: 26.04.2023

Liczba stron: 656


Książkę otrzymałam do zrecenzowania dzięki uprzejmości wydawnictwa Poradnia K w ramach współpracy reklamowej.