„Biedne istoty” [RECENZJA]

„Biedne istoty” [RECENZJA]

  • Dodał: Martyna Koczorowska
  • Data publikacji: 07.01.2024, 22:01

Fani kina nieszablonowego powinni udać się na ekranizację tej historii. Warto jednak zapoznać się także z wersją literacką. 

 

Glasgow, koniec XIX wieku. Ekscentryczny i równie odrażający doktor Godwin Baxter pokonuje nauką śmierć, przywracając do życia ciało młodej samobójczyni, która utonęła w rzece. Jako że przy okazji wszczepia jej mózg małego dziecka, będzie musiał nauczyć ją życia od początku. Piękna, żywiołowa i błyskotliwa Bella uczy się mówić w błyskawicznym tempie poszerzając swoje słownictwo. Jej postępy przerastają oczekiwania twórcy. Jest pozbawiona uprzedzeń, łakoma życia i wiedzy, a także nienasycona seksualnie. Nie daje się podporządkować ani mężczyznom, ani innym ograniczeniom swoich czasów.

 

 

Opowieść o Belli, o jej Bozi, jej kochankach, mężach i jej niespożytej namiętności to historia żywej i prawdziwej miłości oraz niezwykłej przemiany, a także hołd dla naukowej brawury. Przenosi czytelnika z sali operacyjnej późnowiktoriańskiego Glasgow do arystokratycznych kasyn, slumsów Aleksandrii i paryskiego burdelu, aż po ołtarz w szkockim kościele. To jednak wcale nie zapowiada zakończenia… Bo życie bez wolności wyboru nie jest warte życia.

 

Podczas czytania tej książki czułam ogromny wachlarz emocji, bo humor łączył się z poważnymi przesłaniami. Chociaż może zabrzmieć to dziwnie, powieść ma silne przesłanie feministyczne. W całej tej nietypowej akcji ukryte są uniwersalne przekazy, a Bella jest symbolem zmiany. Stworzona przez mężczyznę i będąca pod jego władzą nie daje zniewolić. Powagę przełamywał humor, dość nietypowy, ale w moim odczuciu idealnie pasujący do charakteru powieści i bohaterów. 

 

 

Autor ma wprawne pióro, dlatego książkę czyta się niezwykle przyjemnie. Nie ma tutaj niczego, co by mnie w zaskoczyło, ale nie ma w tym nic złego. Pomysł jest zaskakujący i fani powieści nietypowych na pewno będą zachwyceni. Warto jednak nadmienić, że widać podobieństwa do Frankensteina i są one dość spore. Obie dzieła mają wiele wspólnego, dlatego fanów jednego zachęcam do sprawdzenia i drugiego. 

 

Finalnie powieść niezwykle mi się podobała, jest inna, nieszablonowa, a przy wielu powtarzalnych fabułach ta była powiewem świeżości na jaki liczyłam. Świetne ilustracje, przyjemne pióro i humor pozwoliły na miłe spędzenie czasu. Lekturę polecam każdemu czytelnikowi, który szuka nowości. 

 

Książkę otrzymałam do zrecenzowania dzięki uprzejmości wydawnictwa w ramach współpracy reklamowej.