Z kolekcji Truszkowskiego #6: "Ninja Commando 5"
K. Truszkowski / poinformowani.pl

Z kolekcji Truszkowskiego #6: "Ninja Commando 5"

  • Dodał: Karol Truszkowski
  • Data publikacji: 24.11.2018, 19:28

Jedna z najbardziej pokręconych płyt stworzonych nad Wisłą: różnorodność gatunkowa, absurdalne tematy piosenek i satyryczne brzmienie wokalu.

 

Ponieważ za oknem panuje ponura aura, a dni są krótkie, chcę dziś omówić płytę, która powinna dostarczyć mnóstwo humoru, zwłaszcza w weekend po tygodniu pracy. Ninja Commando 5 od zespołu Nagły Atak Spawacza to płyta, która w lipcu tego roku obchodziła swoje 20. urodziny. Właściwie można powiedzieć, że nie wyróżnia się ona niczym spośród innych tytułów w dyskografii zespołu - jest równie absurdalna i wulgarna. Problemem dla mnie jest przypisanie albumu do któregoś gatunku muzycznego. Grupa jest hip-hopowa i rozpoczęła swoją karierę od wspólnego nagrywania z Peją, co przeszło do historii jako diss na Liroya. Ale na płycie ciężko doszukać się typowych hip-hopowych brzmień z szarych blokowisk. Natrafia się przeważnie na dźwięki reggae, a niekiedy również na ciężkie rockowe gitary. Hip-hop taki, jakiego standardowy fan tej muzyki będzie oczekiwać, nie dominuje na płycie. Ale - występuje. Sam preferuję muzyków hip-hopowych ze Stanów Zjednoczonych i unikam tych z Europy, ale N.A.S. stanowi tutaj wyjątek. A powód jest prosty - humor i zróżnicowana brzmieniowo muzyka, którą nam Poznaniacy, czy mówiąc ściślej Swarzędzanie serwują.

Już pierwsze dźwięki obrazują z jakim materiałem ma się do czynienia - słychać zaśpiewane (a raczej wykrzyczane bez sensu) słowa po japońsku, a potem po angielsku. Ale tak właśnie ma być - zespołu nie można brać na poważnie. Satyra wylewa się z głośników w każdej sekundzie słuchania. Ogólnie płyta sprawia wrażenie, że muzycy musieli ją nagrywać po sięgnięciu po pewne używki. Panuje chaos, który tutaj pełni jednak rolę ładu. Muzycy zawarli mnóstwo irracjonalnych pomysłów na teksty. W końcu który artysta na świecie wpadłby na to, żeby skomponować piosenkę o tym, jak zabić komara? Albo jak poruszanie się tramwajem ma definiować przynależność do subkultury rastamanów? Jak, mimo lepszych źródeł wiedzy, można twierdzić na podstawie wizyty w kinie, że nadchodzi koniec świata? No właśnie, to wszystko jest absurdalne. A kiedy do takich niedorzecznych tematów doda się wulgaryzmy i specyficzną tonację głosu (najlepszym przykładem będzie utwór Dziadek Mietek z głosem stylizowanym na emeryta), to otrzyma się jedną z najśmieszniejszych płyt polskiej muzyki rozrywkowej, a może i świata. Grupa pozwala sobie również na parodię w postaci piosenki Czterej Pancerni. Wystarczy spojrzeć na refren będący przeróbką Deszczy niespokojnych:

My czterej pancerni mamy czołg z patelni.
A nasz pies kudłaty Szarik zezowaty.

Wśród wszystkich piosenek, o dosyć rozbudowanych tekstach, pojawia się też Mobilizacja, w tekście której pojawia się w sumie zaledwie 10 słów. Jest to oczywiście kolejny przejaw dowcipu. Często się też zdarza, że zamiast tekstu, padają kwestie typu "tra-la-la", "ło-ho-ho" itd.

Na oddzielną uwagę zasługuje muzyka. Jak już zostało wcześniej powiedziane - na płycie panuje zróżnicowanie. Mamy tutaj rytmy typowe dla reggae, jak w piosenkach KomarRast Mix czy hip-hopowe Miasto zaginionych dzieci. Ta zmienność jest oczywiście na plus - nie wiadomo, co zabrzmi dalej, ale będzie to brzmieć dobrze. Pojawiają się ciężkie gitary, sample, rytmy techno, skrecze. Warstwa melodyjna i sam tytuł piosenki Łeba Killazz przywodzą do umysłu obrazki znad polskiego morza latem.

Wadę widzę tylko jedną - niektóre teksty są jednak zbyt wulgarne. Może to trochę drażnić uszy, zwłaszcza w kompozycji Uve Kolarz. Nie zmienia to jednak faktu, że po płytę warto sięgnąć, szczególnie kiedy człowiek chce sobie poprawić humor. Na albumie znalazło się aż 16 utworów, które łącznie trwają niecałą godzinę. Gwarantuję, że będzie to godzina wesołej jazdy bez trzymanki.

Podium według redaktora:
#1 Lost Generation
#2 Łeba Killazz
#3 Miasto zaginionych dzieci

Karol Truszkowski – Poinformowani.pl

Karol Truszkowski

Miłośnik geografii, historii XX wieku, ciężkiej muzyki i japońskiej popkultury. Absolwent Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego.