O co GRAMMY? Historia, kontrowersje i rekordy

O co GRAMMY? Historia, kontrowersje i rekordy

  • Dodał: Kamil Kopała
  • Data publikacji: 14.12.2018, 20:49

Co roku wydawane są tysiące utworów, setki płyt. Dzieje się tyle, że aż trudno w tym wszystkim się połapać. Całe szczęście, że podczas całego roku jest jeden wieczór, kiedy wszystko się zatrzymuje. Najwięksi muzycy spotykają się w jednym miejscu, by docenić nawzajem swoją twórczość i odpowiedzieć sobie na pytanie...

 

O co GRAMMY?

 

Złoty gramofon tworzy swego rodzaju rodzinę razem z Oscarami, Emmy oraz teatralnymi nagrodami Tony. Co ciekawe, Grammy jest najmłodszą z tych wszystkich nagród. Pierwsza oficjalna ceremonia rozdania nagród miała miejsce w maju 1959 roku, a ledwo kilka miesięcy później, końcem listopada, spotkano się ponownie. Coroczne organizowanie gali zapoczątkowano w 1961 roku, kiedy przyznano trzecią serię nagród.

Organizatorzy mieli na głowie wiele problemów. Bardzo często zmieniano termin ceremonii. Organizowano ją w maju, a z czasem jej data przesuwana była na wcześniejsze miesiące. Od 2004 roku ceremonia organizowana jest z końcem stycznia lub początkiem lutego. Nadchodząca edycja będzie miała miejsce 10 lutego.

 

Pierwotnie gala odbywała się w dwóch miejscach naraz. Początkowo były to Nowy Jork i Los Angeles. Po kilku latach do tego grona dołączyły Chicago i Nashville. Było to spore udogodnienie dla artystów, bo mogli uniknąć dłużących się podróży. Było to możliwe, ponieważ żadna stacja nie nadawała ceremonii rozdania nagród Grammy na żywo. Zmieniło się to dopiero w 1971 roku. 13. Ceremonia Grammy nie okazała się pechową. Telewizja ABC przejęła do niej prawa, dzięki czemu widzowie mogli oglądać na żywo, jak w Hollywood Palladium o złoty gramofon walczą m.in: Simon & Garfunkel, The Beatles, Aretha Franklin, B.B King, Miles Davis i wiele innych gwiazd minionej epoki. Od tego momentu odbywa się tylko jedna ceremonia, która ma miejsce w Nowym Jorku lub Los Angeles. Jednak przez ostatnie 15 lat to Los Angeles było głównym gospodarzem. Choć 60. ceremonię zorganizowano ponownie w Nowym Jorku, organizatorzy zapowiedzieli powrót kolejnych edycji do Los Angeles.




Pocztówka z widokiem na Hollywood Palladium. Choć fotografia pochodzi z okolicy lat 50., budynek wyglądał podobnie w latach 70. Źródło: ebay

Jest jeszcze jeden aspekt, który w historii nagród był zmieniany wielokrotnie. Podczas pierwszej ceremonii nagrody wręczano w 22 kategoriach. Wiele lat później suma wszystkich kategorii wynosiła ponad 100. Szerokim echem odbiła się decyzja z 2011 roku, kiedy obcięto ilość kategorii ze 109 do 78. Przede wszystkim wyeliminowano podział na płcie, który był pozostałością z poprzednich lat. Zaszły także zmiany w nieco mniej medialnych kategoriach, jak np. muzyka instrumentalna. Od tego czasu organizatorzy ciągle dokonują drobnych korekt, w efekcie czego podczas 60. ceremonii rozdano nagrody w 84 kategoriach.

 

Jednak aby móc wygrać nagrodę, trzeba oczywiście wysłać wcześniej swoje zgłoszenie. W tym roku należało przesłać utwór do Akademii do 18 sierpnia, jednak ten musiał mieć premierę w okresie od 1 października 2017 do 30 września 2018 roku. Kolejnym etapem była weryfikacja zgłoszeń oraz głosowanie w dniach 17–31 października. Na podstawie ilości uzyskanych głosów wybierane są nominacje. W późniejszej fazie dochodzi do jeszcze jednego głosowania. Dla wybranych kategorii organizowane jest ostatnie, dodatkowe głosowanie, które jednak jest owiane tajemnicą. Chętnych poznania szczegółów odsyłam do artykułu, w którym jest ten proces bardzo dokładnie wytłumaczony.

Kultowe momenty

 

Na walkę ze spadającą oglądalnością doskonałym środkiem są kontrowersje. A tych w historii Grammy nie brakowało. Część z nich wywodzi się z nieudolności organizatorów. Melodrama od Lorde była płytą bardzo dobrze przyjętą przez krytyków. Środowisko muzyczne rozdarła wiadomość, gdy wyszło na jaw, że choć wokalistka jest nominowana w kategorii Najlepszy Nowy Album, nie zaplanowano jej występu. Uznano to za przejaw dyskryminacji względem kobiet. Atmosferę podgrzały żałosne tłumaczenia od organizatorów, którzy stwierdzili, że nie zaprosili Lorde, ponieważ mieli już zaplanowane inne występy.  Aferę, która spowodowała tegoroczne zmiany na poczet równości płciowej i rasowej, podsumowała wymownym tweetem matka artystki:


 

Nie można mówić o kontrowersjach, nie wspominając o grupie Milli Vanilli. Zespół został założony w Niemczech, a opiekował się nim dobrze znany producent muzyczny Frank Farian, mający na koncie m.in. współpracę z Boney M. Twarzami zespołu było dwóch modeli: Fabrice Morvan i Robert Pilatus, którzy zostali wypatrzeni w klubie przez Fariana. Zespół wydał płytę, która sprzedała się w nakładzie ponad 30 milionów egzemplarzy na całym świecie, a rozgłośnie ochoczo grały ich największy przebój – Girl You Know It's True. Przebój, który tak naprawdę okazał się ich porażką. W ramach wspólnego projektu ze stacją muzyczną MTV, grupa miała dać koncert 21 lipca 1989 w amerykańskim Bristolu. Przedstawicieli MTV zdziwiła bardzo słaba znajomość angielskiego przez duet Milli Vanilli – co było dziwne, ponieważ w tym języku nagrywali swoje hity. Do tragedii doszło podczas koncertu. W czasie wykonywania największego przeboju zacięła się płyta. Artyści uciekli ze sceny, gdy wyszło na jaw, że śpiewali z playbacku. W prasie zaczęły pojawiać się plotki, jakoby duet tylko ruszał ustami w trakcie koncertów; utwory mieli zaś śpiewać anonimowi, dobrze opłaceni muzycy. Charles Shaw, jeden z prawdziwych głosów, tuż po aferze udzielił wywiadu, w którym opowiedział prawdę, jednak szybko dostał stosowną łapówkę i zamilkł. Kontrowersje nie przeszkodziły duetowi otrzymać nominacji – a także wygranej – w kategorii Najlepszy Nowy Artysta. Statuetkę otrzymali w lutym 1990 roku.

 

 

Niecałe pół roku później, jako jedyni w historii nagród Grammy, musieli oddać nagrodę. Pod wpływem nieustającej presji medialnej, Frank Farian wreszcie się ugiął i wystosował oficjalne oświadczenie. Napisał w nim, że Fabrice i Robert występowali w teledyskach, jednak nie śpiewali. Kariera grupy załamała się natychmiastowo, a amerykański sąd orzekł, że każdy, kto nabył płytę, ma prawo do jej zwrotu. O ile Fabrice był przygotowany na taką ewentualność, nagłe odwrócenie się fanów stało się wielkim ciosem dla Roberta. Mężczyzna zaczął nadużywać alkoholu i narkotyków, w następstwie czego zmarł w 1998 roku.

 

Jedno z najsmutniejszych wydarzeń związanych z Grammy miało miejsce kilka lat temu. Na ceremonii w 2009 roku nie pojawiła się Rihanna. Nie dostrzeżono również jej chłopaka, Chrisa Browna. Było to niepokojące, ponieważ oboje mieli dać występ. Szybko do mediów doszła informacja, że policja aresztowała artystę za pobicie Rihanny, natomiast piosenkarka trafiła do szpitala. Para pokłóciła się na beforeparty, a gdy Chris odwiózł Rihannę pod jej dom, wysiadł z auta, zaczął ją bić, dusić, a także grozić jej. Okazało się, że para od dawna ma gorszy okres, a Chris podniósł rękę na partnerkę nie po raz pierwszy. Został za to skazany na 5 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu.

 

 

Kolejną głośną sprawą było wielkie zwycięstwo Macklemore'a i Ryana Lewisa. Duet wygrał aż cztery statuetki, co jest wielkim osiągnięciem i pozwala im się choć zbliżyć do rekordzistów. Macklemore nie mógł jednak zaznać spokoju, ponieważ uważał, że te nagrody należały się dużo bardziej Kendrickowi Lamarowi. Pokonał go w kategoriach: Najlepszy Nowy Artysta, Najlepsze Wykonanie Rap, Najlepszy Album Rap. Choć Kendrick otrzymał siedem nominacji, galę opuścił z pustymi rękoma. Wydarzenie to zapadło mocno w pamięci rapera z Seattle. Na kanwie tych wydarzeń postanowił nadać tytuł drugiej płycie (This Unruly Mess I've Made) oraz nagrać utwór Light Tunnels.

Oprócz nagród, Grammy to także cała plejada wspaniałych występów. Często to one przyciągają oglądających, dla których jest to muzyczna uczta. Jednym z ważniejszych wystąpień był duet Eminema i Eltona Johna. Tuż po premierze The Marshall Mathers LP nasiliły się plotki o homofobii Eminema. W związku z tym w 2001 roku (w internecie można znaleźć błędną datę – 2006 rok) wystąpił razem z artystą, który wypowiada się o swojej przynależności do tego środowiska. Razem wykonali jeden z największych przebojów Eminema. Kilka lat później Stan w wersji z Eltonem Johnem trafił na płytę, ponieważ utwór wyraźnie zyskał w aranżacji z pianinem. Eminemowi nie tylko udało się uciszyć plotki, ale też zyskać przyjaciela, z którym do dziś ma bliską relację.

 

 

W 2006 roku dokonano natomiast prawdopodobnie najlepszego otwarcia ceremonii rozdania nagród Grammy w historii. Na pierwszy ogień wybrano wspólne wystąpienie wirtualnego zespołu Gorillaz oraz Madonny. Zespół odtworzono przy pomocy bardzo dokładnych hologramów. Po kilku minutach na scenie pojawiła się Madonna z przebojem Hung Up. Okazało się, że przez pierwszą część występu również występował jej hologram. Wszystko udało się tak dobrze zaplanować i wykonać, że nie tylko telewidzowie, ale i osoby będące na imprezie niczego nie były świadome. Gorąco polecam obejrzeć choć fragment filmu, a zwłaszcza moment od 3:00 minuty do 3:30.

 

Bohaterowie wieczoru

 

Coroczne spotkania obfitują w niespodzianki i wspaniałe historie. Zgodnie z danymi Wikipedii, najbardziej utytułowaną formacją jest... Chicago Symphony Orchestra. W trakcie swojej działalności orkiestra otrzymała 62 statuetki Grammy. Ostatnią dostała w 2010 roku. Zmniejszenie ilości kategorii instrumentalnych utrudniło jej powiększanie swojej biblioteki, jednak nie zdziwię się, jeśli pozostanie na pierwszym miejscu przez kolejne dziesiątki lat. Dyrygent orkiestrySir Georg Solt, otrzymał 31 statuetek, dzięki czemu lideruje wśród osób z największą ilością nagród. Starając się znaleźć bardziej popularne postacie, wyróżnić należy grupę U2, która wygrała aż 22 razy. Po 21 statuetek zgarnęli Jay–Z i Kanye West. Biorąc pod uwagę fakt, że Beyoncè wygrała nagrodę Grammy 22 razy, wraz ze swoim mężem, są najbardziej utytułowanym muzycznie małżeństwem. Najczęściej nominowanym artystą jest Quincy Jones, który w trakcie kariery zyskał aż 80 nominacji. Był on także nominowany w największej ilości kategorii – aż w 15.

 

Trudno określić, kto był najmłodszym zwycięzcą. Jeśli uznamy, że wystarczy być częścią nagrodzonego zespołu, wyróżnienie to przypadnie z pewnością 8-letniej Leah Peasall. The Peasall Sisters zyskały na sukcesie soundtracku do filmu Bracie, Gdzie jesteś? Album został uznany za płytę roku, dzięki czemu, choć zespół zaśpiewał na potrzeby filmu tylko jedną piosenkę, również otrzymał statuetkę. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę solistów, docenić należy LeAnn Rimes, która zdobyła złoty gramofon w wieku 14 lat. Natomiast nie ma kłopotu, jeśli chcemy określić najstarszego zwycięzcę. Zaszczyt ten należy do Pinetopa Perkinsa, który wygrał statuetkę w wieku 97 lat i 221 dni. Zmarł niecały miesiąc po ceremonii.

 

 

Michael Jackson i Carlos Santana dzielą między sobą rekord zdobytych statuetek podczas jednej ceremonii. Obaj artyści proszeni byli na scenę aż ośmiokrotnie. Równie wielkim wyczynem jest zdobycie statuetek w czterech głównych kategoriach. Udało się to jedynie Adele oraz Christopherowi Crossowi. Specjalne uznanie należy się Christopherowi, który wygrał wszystkie cztery nagrody w ramach jednej ceremonii. 

 

Mnogość kategorii sprawia, że uhonorowane mogą zostać osoby... niekoniecznie związane z muzyką. Barack Obama, Hillary i Bill Clinton to niejedyni nieoczekiwani zwycięzcy Grammy. Udało im się to dzięki kategorii Best Spoken Word. W „mówionym słowie” nagradzane są np. audiobooki. Warto wspomnieć także o Elmo z Ulicy Sezamkowej. Choć jest pluszową maskotką, posiada aż trzy statuetki – wszystkie wygrane w kategorii najlepszy muzyczny album dla dzieci. 

Kamil Kopała – Poinformowani.pl

Kamil Kopała

„Graj muzyko” – miał w zwyczaju mówić Bonhart przed pojedynkiem. Jak dobrze, że nawet najgorsi wiedzą, co jest najlepsze.